"Płacz jest mową ciała, gdy usta nie potrafią wytłumaczyć bólu jaki czujemy."
Cały czas bolało mnie, to co do mnie powiedział. Cały czas widziałam go w moich myślach. Widziałam jego dzikie oczy i klatkę piersiową, która podnosiła się ze złości. A ja nic nie zrobiłam. Przykro mi było, że on to widział. Nie chciałam się z Maksymem całować, a tym bardziej stać z nim. To on doprowadził do tego, a ja nie miałam żadnego wpływu co się stało. Wyszłam na mój mały balkon. Rozejrzałam się dookoła, czy nikogo nie ma i zapaliłam papierosa, mocno się nim zaciągając. Łzy cały czas płynęły mi po policzkach, musiałam go sobie wybić z głowy. To nie jest odpowiedni chłopak dla mnie. Znajdzie sobie lepszą ode mnie, ona będzie zawsze przy nim. Przypomniałam sobie jak go spotkałam. Jak go zobaczyłam przy grobie dziewczyny. Można ona inaczej zginęła? Nie wpadła pod samochód tylko jeden z Sebastiana wrogów ją zabił. Nie zamierzałam się za niego poświęcać, jak on mi mówi Spierdalaj. Może dla niego nic to nie znaczyło, ale dla mnie wiele. Sebastian był pierwszym chłopakiem, którego traktowałam poważnie. To jego właśnie pożądałam, uświadomiłam to sobie. Ale jak on nie chce żebym z nim była, to mógł to powiedzieć normalnie a nie w taki sposób. Może chciał mnie tylko wykorzystać w sprawach łóżkowych? Nie wiedziałam, ale usłyszałam kroki mamy po schodach. Szybko zgasiłam peta i weszłam do pokoju, zamykając drzwi od balkonu. - Idź z Kilerem na spacer, dawno nie byłaś z nim. Ja ciągle musiałam z nim chodzić.. - Powiedziała oschle, a kiedy zauważyła że mam policzki mokre i oczy całe czerwone to podeszła do mnie i przytuliła mnie mocno. Nic nie powiedziała, tylko stała i przytulała mnie. Wiedziała, że jak zapyta to i tak jej nie powiem. Nie lubiłam dzielić się swoimi uczuciami. Mocno zaciskałam powieki, żeby znów się nie rozkleić. Westchnęłam cicho, czując jak się ode mnie odsuwa - Jak chcesz to ja mogę pójść z Kilerem, bo widzę że dzisiaj nie jesteś w stanie..
- Nie mamo, pójdę. Dobrze mi to zrobi, naprawdę.. - Ona tylko uśmiechnęła się i powiedziała, żebym się ogarnęła bo wyglądam okropnie. Zaśmiałam się tylko i weszłam do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Faktycznie wyglądałam okropnie. Włosy miałam poklejone od słonych łez. Pasowało by je umyć, ale nie miałam czasu. Kiler już przy mnie stał, ocierając się swoim miękkim ciałem o moje nogi. Uśmiechnęłam się tylko i rozczesałam moje długie włosy, wiążąc je w koka. Umyłam twarz mydłem i nałożyłam lekki podkład, a rzęsy przejechałam tuszem. Ubrałam na siebie kurtkę moro i czarne vansy. Nie chciało mi się zbytnio stroić. Wzięłam jeszcze brązową torebkę, do której spakowałam papierosy i zapalniczkę. Założyłam pitbullowi smycz i wyszłam z domu, zaciągając się świeżym powietrzem. Tak, tego mi brakowało. Weszłam z psem do parku. Rozpięłam go ze smyczy, pozwalając mu pobiegać. Było już ciemno, prawie już nikogo nie było. Tylko młodzież po krzakach zaciągała się trawką. Było ich widać. Ale tak to nikogo nie było, więc spokojnie wyciągnęłam z torebki papierosy, zaciągając się jednym. Zamknęłam powieki, przytrzymując dym w moich płucach. Wypuściłam go rozchylając lekko wargi, przy czym otworzyłam powieki. Widząc stojącego przede mną Sebastiana wstałam i zaczęłam wołać Kilera, kiedy go chciałam ominąć złapał mnie mocno za nadgarstek. Wyrzuciłam ze zdenerwowania papierosa. Łzy dopłynęły do moich oczu. Spojrzałam w jego oczy i wyjęłam z jego uścisku dłoń - Czego chcesz? Kazałeś mi spierdalać, więc spierdalam. Nawet mnie nie zatrzymuj, nie wiesz przez co przeszłam. Nie chcę tego znowu. Odpuść sobie przeprosiny, które dla ciebie i tak nic nie znaczą. Oboje wiemy, że chciałeś się tylko we mnie zamoczyć. Nie udało ci się, więc kazałeś mi spierdalać. Zapomniałeś tylko że do Maksyma mam spierdalać, tak? Wiesz, chyba jednak do niego pójdę bo nie mam ochoty na ciebie patrzeć - Wyrzuciłam z siebie wszystko jednym tchem, cały czas patrząc w jego oczy. Jego klatka piersiowa podnosiła się i opadła ze złości. Dłonie zacisnął w pięść. Zaczęłam się trochę bać, ale on tylko objął mnie mocno w pasie i przycisnął do siebie całując zachłannie w wargi. Wepchnął język do moich warg, nie patrząc na sprzeciwy z mojej strony. Chcąc nie chcąc, odwzajemniłam jego pocałunek, przymykając powieki. Dłoń położyłam na jego policzku, masując go opuszkami palców. On mocno ścisnął w dłoni mój pośladek, tak że aż jęknęłam cicho w jego wargi. Przycisnął mnie jeszcze bardziej do siebie, jedną dłonią podniósł moje udo, a ja drugie podniosłam i oplotłam go nimi w pasie. Teraz już drugą dłonią mocno ściskał mój pośladek. Nawet nie czułam bólu, tylko podniecenie które z każdą sekundą się powiększało. Nasze oddechy stały się nierówne, co chwilę mruczałam w jego wargi, a on w moje. Językami cały czas walczyliśmy o dominację. Odchyliłam się od niego lekko, aby nabrać powietrza do warg, ale on od razu złożył na nich lekki pocałunek. Przygryzłam jego dolną wargę, powoli otwierając powieki. Moja klatka piersiowa nadal unosiła się w szybkim tempie, a serce waliło jak oszalałe. Oparłam czoło o jego czoło, on cały czas patrzył w moje oczy. - Przepraszam Kinga.. Poniosło mnie, nie mogłem uwierzyć że ktoś całuje ciebie i dotyka.. Zabolało, ale dopiero potem dowiedziałem się od niego, że to on zaczął. Dostał za to, ale nie przejmuj się. Już nigdy tego nie zrobi. - Uśmiechnęłam się do niego lekko, a on mnie postawił na ziemi, kiedy nasze oddechy się wyrównały. Nie mogłam mu nie wybaczyć, mimo tego że tak płakałam musiałam to zrobić. Może jestem nie rozsądna? Kiedyś sobie powiedziałam, że nigdy nie będę płakać przez chłopaka. Jednak mi się to nie udało. Położyłam dłoń na jego klatce piersiowej i jeszcze raz złożyłam mu pocałunek na jego suchych wagach. Uzależniałam się od niego, chyba tylko tak to można było nazwać. - Nie pozwolę cię nikomu dotknąć, bo jesteś moją dziewczyną.
- Jestem?
- Tak a ja jestem twoim chłopakiem - zaśmiałam się cicho, słysząc jego słowa. Stanęłam na palcach i znów pocałowałam go w wargi. Uwielbiałam jego smak. Odchyliłam się od niego, oblizując wargi. - Chodź odprowadzę cię do domu. - Pokiwałam tylko głową i zapięłam Kilera na smycz. Złapał mnie za dłoń, a ja splotłam nasze palce. Zaczęliśmy rozmawiać o naszych psach, że dawno się nie widziały. Cały czas śmiałam się z jego teorii, które opowiadał o Kilerze. Aż w pewnym momencie brzuch zaczął mnie boleć. Kiedy doszliśmy do domy, on chciał mnie pocałować na “cześć”, ale ja go pociągnęłam w stronę mojego drzwi. Zaśmiałam się widząc jego minę. Uśmiechnęłam się do mamy, widząc że robi mi kanapki. Puściłam Kilera ze smyczy i ruszyłam z Sebą do góry. Powiedziałam mu tylko, że idę po kanapki i za chwilę wrócę. Pokiwał głową i włączył mojego laptopa, buszując na nim. Będąc w kuchni wzięłam talerz z kanapkami, których mama dorobiła. Z zamyśleń wyrwał mnie jej głos: - Pogodziliście się?
- Skąd wiesz mamo?
- Przecież wiedziałam, że przez niego płaczesz. Bo przez kogo innego? Tylko faceci ranią - Zaśmiałam się głośno i pocałowałam ją w policzek, po czym ruszyłam do góry. Będąc już w pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i położyłam talerz na biurku, biorąc jedną kanapkę i jedząc ją. Usiadłam na łóżku, patrząc na Sebastiana. On tylko wziął talerz i usiadł obok mnie, też jedząc. Zaśmiałam się widząc, jak zabrał szynkę z kanapki, a ona została tylko z masłem. Przybliżyłam twarz do jego twarzy i zjadłam szynkę. On tylko odstawił talerz i położył go na łóżku, zaczynając całować mnie po szyi. Przymknęłam powieki z zadowolenia, wplątując dłoń w jego włosy. Sebastian tylko uśmiechnął się zadziornie i zaczął robić mi malinki. Ja już całkowicie się rozpłynęłam, oddając się jego pieszczotom..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz