piątek, 13 września 2013

4 rozdział


Ku mojemu zdziwieniu chłopak przyciągnął mnie za dłoń do siebie i odwzajemnił pocałunek. Tylko jego pocałunek był bardziej czuły i namiętny, położył dłoń na moim biodrze. Na koniec pocałunku przygryzł moją dolną wargę. Uśmiechnęłam się tylko do niego i złapałam go za dłoń, wychodząc ze stołówki. Nie chciałam się nic odzywać. Powiedział on mi tylko, że to było przyjemne i że musi iść już na lekcję. Pokiwałam ze zrozumieniem głową i powiedziałam mu krótkie “cześć”. Ten z uśmiechem ruszył w stronę klasy. Cholera, co ja zrobiłam.. Przecież ja go tylko uważam za przyjaciela. Chciałam tylko zrobić na złość Olkowi. Właśnie przechodził koło mnie z jakąś panienką przytulając się. Puścił mi tylko zalotne oczko i pocałował dziewczynę w policzek. Wkurzyłam się, a zarazem poczułam zazdrosna. Nie wiedziałam co mam myśleć. Też nie zauważyłam dzwonka, dopiero Karolina wciągnęła mnie do klasy. Przez całą lekcję myślałam o powstałym zdarzeniu. To było dziwne. No ale mówi się cóż. Lekcja polskiego szybko przebiegła. Wywlokłam się jakoś z tej klasy i ruszyłam w stronę szatni po kurtkę, ponieważ było już ciepło i butów nie przebierałam. Zarzuciłam na ramiona kurtkę i ruszyłam sama w stronę domu. Karolina musiała iść do babci, a mnie się nie chciało. Wolałam iść sama niż patrzeć na ich dziwną rozmowę. Co chwilę się kłóciły, sama nie wiedziałam po co ona tam chodzi. Nagle poczułam jak ktoś dźga mnie w plecy odwróciłam głowę i spojrzałam na roześmianą twarz Oli - siostry Olka. Rodzice ich podobnie nazwali. Ale Ola chodziła do naszej klasy, a Olek do innej. Ola miała kruczo-czarne włosy i nieziemną urodę. Chyba każdy chłopak się w niej kochał. Przywitałam się z nią i zaczęłyśmy rozmowę. Na początku to była zwykła wymiana zdań, aż w końcu zaczęłam się jej zwierzać. Nie wiem dlaczego poczułam z nią więź, mimo tego że dopiero teraz tak zaczęłyśmy się kolegować. Opowiedziałam jej o sytuacji z jej bratem. Powiedziała mi, że on się we mnie  zakochał. Ja jej nie wierzyłam. Ale ona mi powiedziała, że jak wchodzi do jego pokoju to widzi jak na ekranie iMac’a widnieje moje zdjęcie na pulpicie. Ale ja dalej jej nie wierzyłam. W końcu zaprosiła mnie do siebie, mówiąc, że Olek poszedł do kolegów. W sumie to się nie dziwiłam, on ciągle do nich chodził. Jeszcze nigdy u niej nie byłam. Ciepłe barwy otaczały cały dom, bardzo elegancko urządzony. Na dole salon, sypialnia ich rodziców, kuchnia i wielka łazienka. A na górze dwa zgrabne pokoje z łazienką. Pewnie dla nich. Nie wchodziłam do niej, ale Ola mi opowiedziała. Zostawiłyśmy torby w jej pokoju i ruszyłyśmy w stronę pokoju Olka. Weszłyśmy ostrożnie, bo jakby był to by był przypał. Usiadła przy komputerze i włączyła go. Ale okazało się, że jest hasło. Ona śmiejąc się wpisała moje imię - o dziwo weszło. Już zaczynałam jej powoli wierzyć. Faktycznie na pulpicie widniało moje zdjęcie z Facebook’a . Jeszcze chwilę pogrzebałyśmy w jego komputerze, a następnie zrobiłyśmy zadanie korzystając z komputera. Przygotowane do szkoły umówiłyśmy się wieczorem na spacer. Szczerze mi to pasowało, musiałam się jeszcze przejść z Kilerem.
Będąc w domu ubrałam się w luźne cichy tak jak rano, wiążąc włosy z koka. Kiedy wyszłam z psem na zewnątrz stał Sebastian. Zdziwiłam się na jego widok, ale musiałam podejść a nie schować się w domu. Podeszłam powoli trzymając blisko mnie Kilera. Spojrzałam w jego zakłopotaną twarz,  w końcu wydobył z siebie słowa.
- Czy ten pocałunek dla ciebie coś znaczył? - Nie wiedziałam co mam powiedzieć, przecież nic nie znaczył, ale mogę go zranić. Ale też kłamać nie mogę..
- Wiesz, może to jest zauroczenie a może nie. Nie wiem, naprawdę nie wiem - Powiedziałam cicho, a z zakrętu wyszła Ola, a za nią Olek. Coś się na nią darł, a ona się śmiała. Zdziwiłam się, przecież mieliśmy iść same. Chyba chciała nas zeswatać. Ale ja jak na razie, nie chciałam być w żadnym związku. Kiedy ona podeszła do mnie zaczęłam mówić:
- Pójdzie z nami Seba, a wy się chyba nie znacie? - Zaczęłam im siebie przedstawiać, widać było, że Olek nie jest zachwycony obecnością Sebastiana. Dwaj skejciki, patrzyli na siebie jakby chcieli się zabić. Mnie się chciało śmiać, dlatego też wzięłam Olkę pod rękę i ruszyłam w stronę parku, zerkając na idących za nami chłopaków..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz