piątek, 13 września 2013

6 rozdział


 Kroki były coraz bardziej słyszalne. Nie wiedziałam co mam zrobić. W pewnej chwili usłyszałam trzaśnięcie drzwi, aż podskoczyłam a kroki się uciszyły. - Wypierdalajcie stąd, prędzej ja was zabiję niż wy ją - mruknął Sebastian, jego głos był oschły. Aż się go przestraszyłam. Czy po śmierci jego dziewczyny on się w coś wpakował? Pewnie tak. On ma chyba jakąś mafię, już nie był tym słodkim chłopakiem którego grał. Grał czy nie? Był inny, mogłam nawet to usłyszeć w jego głosie. Iść czy nie iść? Jednak postanowiłam wstać. Naciągnęłam na siebie bluzę i powoli ruszyłam w stronę schodów. Nagle usłyszałam dwa strzały. Momentalnie dłońmi zasłoniłam uszy i przymknęłam gwałtownie powieki. Otwierając je, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Sebastian trzymał broń, a na podłodze leżały dwa trupy. Aż się wzdrygnęłam widząc to. Po chwili jacyś faceci wbiegli do mojego domu i zabrali ciała, a jeden wytarł podłogę z kałuży krwi. Mieli oni chyba ponad 20 lat, a może mniej. Ubrani byli  w czarne ciuchy i kominiarki. Sebastian też był ubrany na czarno, tyle że miał skórzaną kurtkę. Widząc jak go przeszywam wzrokiem, zrobił w moją stronę krok. Tylko wystawiłam dłoń w jego stronę, żeby do mnie nie podchodził. Nie znałam go od tej strony, bałam się go… Czy on cały czas przy mnie grał? Udawał? Było mi wszystko jedno, ale przecież był moim przyjacielem. - Nie chcę z tobą rozmawiać, kimkolwiek jesteś - powiedziałam cicho i odwróciłam się idąc w stronę mojego pokoju. Rzucił szeptem ‘przepraszam’ i wyszedł z domu. Usłyszałam tylko jak drzwi się zamykają. Położyłam się na łóżko, zwijając się w kłębek. Coś we mnie pękło, płakać nie mogłam. Ale było mi smutno, nie wiedziałam dlaczego on to robi. Zaczynał się weekend, miałam całe dwa dni na rozmyślanie..
Obudziły mnie promienie słoneczne, które oznaczały południe. Byłam jeszcze zmęczona, miałam ochotę jeszcze pospać. Zjeść obiad, a następnie zaciągnąć się papierosem. Oh, tak to był idealny plan na dzień. Wciągnęłam na stopy grube skarpety i uczesałam włosy w koka, chodząc po domu w dresie. Stanęłam przed lustrem i ściągnęłam bluzę, ubierając czarną bokserkę. Mój płaski brzuch oświetlało słońce, które wbijało się przez okno. Zsunęłam dresy na kości biodrowe, odwracając się dookoła. Lubiłam się sobie przyglądać. Nagle ktoś zapukał delikatnie do moich drzwi, a następnie je otworzył. Była to moja mama, obdarzyłam ją szerokim uśmiechem, ona tylko powiedziała że ktoś na mnie czeka. Pomyślałam, że to Olka lub Karolina. Eh, właśnie pewnie Karolina przyszła mi to wszystko wyjaśnić. Nie pomyliłam się do pokoju weszła ona, a za nią Sebastian. Podniosłam dwie dłonie do góry, mówiąc: - To ty też razem, ja jebie.. Błagam was, tylko nie przy mnie się całujcie. Mówcie co chcecie i zwijajcie bo mam plany na popołudnie. Rozwaliłam mojego koka, patrząc na odbicie w lustrze Seby i Karoliny. Rozczesałam włosy, robiąc wysokiego kucyka. Karolina zaczęła mówić, że mnie przeprasza za tamtą akcję. Powinna mi powiedzieć, że się z nim spotyka i takie tam duperele. Szczerze to już mi przeszło. Przeprosiła mnie i przytuliła, odwzajemniłam uścisk i pocałowałam ją w policzek. Ona powiedziała, że musi już iść i że spotkamy się później. Nie miałam ochoty się z nią spotykać, ale mimo to pokiwałam głową. Podeszłam do laptopa i włączyłam Can’t Hold us Macklemore & Ryan Lewis. Polubiłam tę nutę, chociaż już była stara. Ale ja zawsze lubiłam starocie. Nie zważając na Sebę zaczęłam poruszać biodrami w rytm muzyki, szukając legginsów w paski. Kiedy je znalazłam, poczułam ciepło na moich biodrach, a następnie jego miękkie wargi na mojej szyi. Oblizałam wargi i odwróciłam się odpychając go od siebie - Co ty robisz? Nie poznaję cię, naprawdę - Westchnęłam głośno i usiadłam na łóżku, on usiadł obok mnie, obejmując mnie ramieniem. - Em.. Kinga.. Przepraszam cię za to za wczoraj.. Nie powinienem ich zabić w twoim domu..
- Nie powinieneś ich w ogóle zabić! Co ty jesteś kryminalistą? - Krzyknęłam w jego stronę i wstałam, stojąc na przeciwko niego. Przygryzłam dolną wargę, cały czas patrząc w jego oczy.
- Tak, znaczy nie. No jestem w pewnym sensie. Zabijam osoby, które zabiły mnie psychicznie lub moich przyjaciół no i też moich kumpli z bandy. Wiesz których połowę widziałaś. Ci co szli do ciebie to miałem z nimi mocne zatarcie. Chcieli ciebie zabić, bo wiedzieli że jesteś dla mnie najważniejsza. Wtedy bym się załamał, a oni by spokojnie mnie zabili. Jednak my ich namierzyliśmy i zdążyliśmy na czas.. Proszę cię, zachowaj to dla siebie. Nie lubię gdy ktoś o tym wie.
- Nie wiem co mam o tobie myśleć. Skąd ja mam pewność, że ty do mnie któregoś dnia przyjdziesz i mnie zabijesz co?
- Bo nie.. - przerwał przygryzając dolną wargę, cały czas patrząc w moje oczy.
- Ale się się boję rozumiesz? Boję, boję ciebie po tym co widziałam.. - westchnęłam głośno, ściągając na jego widoku dresy. Nie obchodziło mnie to, że wdział moje czarne stringi, chociaż zatrzymał na nich wzrok. Szybko wsunęłam na siebie legginsy, krzyżując ręce na piersi.
- Zaufaj mi, a będzie dobrze.. - powiedział cicho i objął mnie w pasie, przyciskając do siebie. Chcąc nie chcąc, wtuliłam się w jego umięśniony tors. Wciągnęłam jego męski zapach perfum, a w moim brzuchu pojawiły się motyle. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Najpierw Olek, a teraz Seba? Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam w jego oczy, a ten od razu złączył nasze wargi w czułym pocałunku. Językiem przejechał po mojej dolnej wardze, domyśliłam się że chodzi mu o pozwolenie. Od razu rozchyliłam lekko wargi, a nasze języki splotły się cały czas walcząc do dominację. Przechyliłam głowę w bok, a jego dłonie zsunęły się na moje pośladki ściskając je. Zupełnie zapomniałam o istniejącym świecie, przy nim czułam się bezpiecznie i bardzo dobrze. Wykorzystując okazję, że stał tyłem do łóżka popchnęłam go na niego i siadłam na jego brzuchu okrakiem, ponawiając nasz namiętny pocałunek. Dłonie ułożyłam na jego policzki, masując je opuszkami palców. Zmienił pozycję, obrócił się tak że teraz on był nade mną. Moimi długimi nogami objęłam go w pasie, przyciskając do mnie. On zaczął schodzić z pocałunkami na szyję, robiąc mi malinki, a ja już zupełnie rozpływałam się pod jego dotykiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz