Kinga Pov:
Eh, minęły wakacje spokojnie, poszłam do liceum. Z Sebastianem nie widziałam się od poprzedniego zdarzenia. Jedna część kochała go, mocno. Był on moją wielką miłością, wiem to teraz dobrze. Nawet mu przebaczyłam to, że nazwał mnie dziwką. Po prostu to wszystko minęło. Nie ma już nas, nawet już się z nim nie spotkałam. Właśnie się przeciągałam w ciepłym łóżeczku, naciągając na swoje drobne ciało kołdrę. Przeprowadziłam się z moim nowym chłopakiem do mieszkania,w tym samym mieście, mama się na to zgodziła. Odwiedzała nas co tydzień, była to dla niej wyprawa. Cieszyła się z tego że dostałam sie na kierunek bio-chem. Dla mnie to też był szok, ale nakierowałam się dlatego że miałam zostać psychiatrą, szczerze to nie wiedziałam czy mi się to uda. Ziewnęłam głośno, przeczesując swoje blond włosy do tyłu. Dzisiaj piątek, mam od 7:00 zajęcia do 14:00, to w sumie dobrze bo Mariusz wracał o 15:00. Tak Mariusz to mój nowy chłopak, poznałam go na spacerze. Dziwne zawieranie znajomości, ale polubiłam go od pierwszego wejrzenia. To nie było od razu zakochanie jak z Sebastianem, ale było okay. Dobrze razem żyliśmy, jak można powiedzieć że dobrze żyliśmy w wieku 17 lat? Taak, już druga liceum. Szybko ten czas leci, za niedługo studia i praca. Jednak się tym nie przejmowałam, wiedziałam doskonale co chcę robić w życiu i to zamierzałam robić. Mariusz też chodził na bio-chem, ale on chciał zostać chirurgiem. Nie przeszkadzało mi to, ale też dlatego on chodził do innej grupy. Usiadłam do stołu w jego koszuli, jedząc śniadanie robione z jego rąk. On jak zwykle świetnie gotował, to on nam robił obiady. Nauczył się tego od swojej mamy. Kiedy zjadłam ostatnie kawałki omleta, wstałam i pocałowałam go miękko w wargi w geście podziękowania. On pogłębił nasz pocałunek, kładąc swoje dłonie na moich pośladkach, co wywołało cichy, a zarazem kuszący jęk w jego wargi. Odchylił się odemnie, mówiąc ochrypłym głosem:
- Kinga, proszę cię. Za chwilę mamy zajęcia. A już mam na ciebie ochotę.. - Mruknęłam przeciągliwie w jego wargi, uśmiechając się zadziornie. Uwielbiałam go prowokować, a potem zostawiać. Potem chodził z wielkim kroczem, przez co się z niego śmiałam. Mój pierwszy raz przeżyłam z nim. Nie z Sebastianem, chociaż bardzo tego chciałam. Odepchnęłam od siebie te wszystkie myśli i pokierowałam się do łazienki. Ubrałam na siebie zwinnie jego bluzę i rurki, a do tego fioletowe Air Maxy, mamusia mi kupiła. Jednak to z niej był skarb. Była w każdej chwili mojego życia, pocieszała mnie no i pomagała. Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Pomalowałam się i zrobiłam szybkiego kucyka. I wybiegłam z domu, dając jeszcze szybkiego całusa Mariuszowi. Miał na pół godziny później. Do 14:00 spędziłam czas na lekcjach..
Sebastian Pov:
Wyprowadziłem się od rodziców od ostatnich wakacji. Stwierdziłem, że będę mieszkał sam. Jednak moja samotność nie trwała długo, co chwilę się przytaczały do mojego niewielkiego mieszkania dziewczyny. Po stracie Kingi, nie wchodziłem w poważniejszy związek. Wiem, że to ja wszystko spierdoliłem. Mogłem nie być takim skurwysynem, no ale cóż. Straciłem ją, przez wiele dni ją wspominałem, aż w końcu poszedłem do jej domu. Od jej matki dowiedziałem sie, że się wyprowadziła od niej i mieszka z chłopakiem. Zabolało, nie powiem. Ale wiedziałem,że tak będzie. W końcu znalazłem sobie dziewczynę, Ewelinę. Była dla mnie jak.. ktoś bliższy, ale nie tak bliski jak była Kinga. Ale koniec tego wspominania, Ewelina - tak ona, wprowadziła się do mnie. Mieszkamy razem, tylko że chodzimy do innych szkół. Ja chodzę do innej, z kierunkiem mat-fiz, a ona do tej samej co Kinga, na ten sam kierunek. Nie wiem, czy się spotykają czy nie. W sumie to już mnie tak to nie obchodziło, jak wcześniej. Wiedziałem, że ona jest szczęśliwa. No i dobrze, o to mi chodziło. Ze mną cały czas cierpiała, przynajmniej wiem że u niej występuje uśmiech na tej pięknej twarzy..
Kurwa mać, czy ona do kurwy może ze mnie zejść? Jebnięta dziewczyna, z kim ja się związałem. -Ewelina, zejdź ze mnie do chuja!-krzyknąłem głośno, zsuwając ją ze mnie. Zamiast sobie pospać to ta dziewczyna skacze po mnie jak pojebana, no ja pierdole.
-Sebastain! - Piskiwy głoś krzyknął. Ja ją kiedyś uduszę, przysięgam. Zagryzłem mocno dolną wargę i podniosłem się powoli.
- No co kurwa??
-Masz za chwilę zajęcia! Ja też, wstawaj!
-A śniadanie zrobiłaś?
-No nie..
-No to ja pierdole.-westchnąłem ciężko i wstałem, ubierajac na siebie koszulkę. Wsunąłem szybko spodnie i zapiąłem je, a ona na mnie patrzyła. Zaczynała mnie powoli irytować ta dziewczyna,nie wiem czego ode mnie chciała. Przeczesałem dłonią włosy i chciałem już wyjść, kiedy ona do mnie przylgnęła. -Mm, a śniadanie?- Mruknęła cicho w moje wargi, a ja je ucałowałem. Nie chciałem z nią zostawać na poranek, nawet jeżeli miałem ochotę na seks. Chętnie bym ją puknął, ale nie. Wolę nie, bo kolejny raz opuszczę zajęcia. - Wieczorem, okay? - odsunąłem się od niej, zakładajac skórzaną kurtkę i wsunąłem na plecy plecack. Jeszcze raz pocałowała mnie w wargi, a ja się już wyślizgnąłem z domu.
Wróciłem zmęczony po zajęciach o 15:00, Ewelina już robiła nam obiad. Kurwa, znów mnie będzie brzuch bolał. Mimo tego, objąłem ją w pasie, całując w szyję. Ona na to mruknęła cicho, przyciskając pośladki do mojego krocza. Ale nawet mój kolega nie drgnął, serio? Ona już na mnie nie działa? Pokiwałem głową na boki i usiadłem na krześle, przyglądając się jej. - Seba..- Mruknąłem cicho, słysząc jej słowa, pokiwałem głową żeby kontynuuowała. - Umówiłam nas dzisiaj z moim nowym kolegą na imprezę, no i z jego dziewczyną. Nie możemy nie iść. - Pokiwałem głową, że spoko. Poprawiłem się w miejscu, patrząc na nią.
- A jak się nazywa ten nowy kolega?
- Mariusz?
Wróć,co? Mariusz? To nie był chłopak Kingi? Z tego co słyszałem to tak. Przełknąłem ślinę, przecierając kciukiem dziurę na kolanie.
- A jak ma imię na dziewczyna?
-Chyba Kinga, bardzo ładna dziewczyna. Tak ślicznie razem wyglądają.
-Nie idziemy.
- Co? Dlaczego?
-Nie zrozumiałaś, nie idziemy?
Wstałem i podniosłem swój ton głosu, zbliżając się do niej.
-Zaczynam się ciebie bać, o co ci chodzi.
Ona szepnęła cicho, a ja słysząc ją westchnąłem głośno, słysząc tą pustą lalę. W sumie.. To moglibyśmy pójść, nie ma problemu. No oczywiście! Pokiwałem głową, a po chwili zgodziłem się.
-Okay, pójdziemy. Ale odstrzel się.
-No sie wie.
Puściła mi zalotne oczko, na co klepnąłem ją w pośladki. A ona nimi pokręciła. Dziwka, westchnąłem cicho. Byliśmy umówieni na 19:00, a było po 16:00, zjedliśmy obiad, po czym położyłem się do łóżka, a Ewelina chodziła po pokoju jak po wybiegu nie wiedząc co wybrać. Jednak wybrałem jej czerwoną, kusą sukienkę i do tego szpilki. Wyglądała jak kurwa, ale mi się podobało.Ja nie musiałem się przygotowywać, tylko czekałem aż nadejdzie wieczór..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz