Kinga Pov:
Leżałam sama w łóżku, zmęczona po lekcjach, kiedy do mieszkania wbił Mariusz. W pomieszczeniu rozległ się jego głos, kiedy do mnie krzyczał hej. Ja odpowiadając mu, zaczęłam mówić:
-Co dziś na obiad? Jestem głodna. - Mówiąc to, ułożyłam dłoń na moim brzuchu, wpatrując się w Mariusza jak w obrazek.
-Nie jemy dzisiaj nic, bo za chwilę idziemy na imprezę.
-Sami? - poruszyłam zabawnie brwiami, patrząc na niego, podnosząc się lekko na łokciach, dokładnie lustrowałam jego sylwetkę.
- Nie z moją koleżanką i jej chłopakiem.
- Mm, romantycznie. Jak się nazywają?
- Ewelina i Sebastian.
- Sebastian? - Serce podeszło mi do gardła, słysząc to imię. Może po prostu jakiś chłopak o imieniu Sebastian chodzi z Eweliną, no i nie musi to być mój były chłopak, którego tak bardzo kochałam? To nie może być on. Ale mimo to, postanowiłam iść. Wywlokłam się z łóżka i ruszyłam się wykąpać, myjąc moje włosy. Kiedy już się wymyłam, ubrałam na siebie krótkie spodenki z wysokim stanem, a do nich wsunęłam jasno-różową koszulkę, a na to skórzaną kurtkę, jak zawsze no i czarne szpilki. Moje długie włosy wyprostowałam i wymalowałam się, a na koniec popsikałam moimi ulubionymi perfumami, okay wróć. Jego ulubionymi, mnie nawet się podobały, nie miałam co narzekać. Gdy już byłam gotowa, to była 18:30, a podobno mieliśmy się spotkać o 19:00, więc dobrze się wyrobiłam. On ubrał tylko czarną koszulę i wszyliśmy z domu, przytulając się do siebie. Mieszkaliśmy w centrum, więc w kilka minut doszliśmy do klubu. Wzięłam sobie drinka, sącząc go, a do Mariusza podeszła dziewczyna, która wyglądała jak dziwka. Ale była nawet ładna, wstałam i ruszyłam w ich stronę, już miałam powiedzieć dziewczynie cześć,kiedy zobaczyłam Sebastiana wchodzącego do klubu. Moje serce zaczęło niebezpiecznie mocno bić, chyba obydwoje nie czuliśmy się komfortowo w tej sytuacji..
Sebastian Pov:
Musiałem wrócić po jej torebkę do samochodu, bo ona oczywiście zapomniała. Kiedy wszedłem do klubu, zobaczyłem Kingę. Wyglądała… Pięknie, ona zawsze tak wyglądała. Patrzyłem jej głęboko w oczy, miałem chęć ją pocałować. Nie mogłem, nie przy nich. Musiałem znaleźć jakąś sytuacje, żeby nie było ich przy nas. Ewelina nas wszystkich przedstawiła, kiedy przedstawiała mnie z Kingą, wziąłem głęboki oddech, a ona już wiedziała że coś chcę powiedzieć, znała mnie zbyt dobrze. Kinga chciała chwycić Mariusza, czy chuj wie jak on ma na imię za rękę i pójść, ale ja ją złapałem za nadgarstek.
-My się znamy, nie prawda?- Powiedziałem do niej, zagryzając swoją dolną wargę, czekając aż się odwróci.
- Bardzo dobrze się znamy. Ale wiesz co, ja muszę już iść.
-Czekaj..- Przytrzymałem ją lekko za nadgarstek, patrząc na jej twarz. - Mieliśmy się razem bawić, tak? Ewelina idź po drinki, a ty..- Zastanawiałem sie jak ten gościu ma na imię, ale po chwili zrezygnowałem. - Hey stary pomóż Ewelinie, wiesz jaka ona jest. - Zaśmiałem sie cicho, uderzając go lekko łokciem w żebro.
-Sebastian! Co ty kurwa robisz?-Kinga szepnęła, jakby chciała krzyczeć, ale nie mogła bo wiedziała że oni by się domyślili.
-Chcę cie przeprosić. Tak dziwnie się spotykać po tym..
-Co ja mam powiedzieć? To ty mnie potraktowałeś jak dziwkę. To ty mnie nawet nie przeprosiłeś. Wiesz kurwa.. A ja cię tak kochałam.. - Po jej minie było widać ból, było widać że czuje to samo co ja. Przyciągnąłem ją do siebie mocno, obejmując jej drobne ciało rękoma. Nie chciałem robić nic innego na ich oczach, dobrze ją było trzymać w swoich ramionach, ale wiedziałem, że już nigdy nie będzie moja, mimo to że ją kochałem. Pocałowałem ją lekko w szyję, a ona się wzdrygnęła, dając dłonie na mój kark, gładząc go opuszkami palców. - Dlaczego mi to robisz? Nie chcę ciebie, ty mnie krzywdzisz, a Mariusz nie.. Zrozum to.. -Szepnęła do mojego ucha, a ja ją mocniej do siebie przytuliłem.
- Wiem, że mi nigdy nie wybaczysz,ale przynajmniej udawajmy przyjacieli.
-Już ci wybaczyłam, ale okay.. To przyjaciele. -Odsunęła się ode mnie i wyciągnęła dłoń w moją stronę, chwyciłem ją, chociaż wiedziałem, że my nie potrafimy się przyjaźnić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz