piątek, 13 września 2013

11 rozdział


Będąc pod jego domem, poczułam zapach papierosów który od razu podrażnił moje zmysły, pragnąc tego. Już chciałam wyciągnąć papierosa z kieszeni, kiedy Olka mnie pociągnęła za dłoń do środka. Dużo ludzi ściśniętych na środku, chłopacy na kanapie pijący piwo, a na nich napalone dziewczyny tańczące erotyczny taniec. Czyli żadna nowość, tyle że połowa z tych napaleńców już poszła do góry, do pokoi żeby się zaspokoić, a nie pokazywać ludziom jaką mają ochotę. Innych to podniecało, a innych denerwowało. Ja raczej nie wchodziłam do żadnej z tych grup. Nie przeszkadzali mi, mogli robić co chcą. A po drugiej stronie grupka młodzieży siedziała, kręcąc po środku pustą butelką od piwa. Grali na całowanie, bo widziałam jak dziewczyny stoją w boku i całują się namiętnie. Zaśmiałam się widząc chłopaków wstających do całowania, nie wiedzieli co robią, bo byli już nieźle nastukani. Nawet rodzice Marka nie wiedzieli, że sprowadza on prochy i alkohol. Im to wisiało, mieli drugi dom więc tam spali. Dlatego też często on robił huczne imprezy. Nagle Marek jak spod ziemi wyrosną i na powitanie klepnął mnie w pośladki. - Te dłonie to przy sobie. - Warknęłam w jego stronę, ale on już ściskał w dłoni pośladek Oli. Ona od razu go uderzyła w ramię. Zaśmiałam się, naciągając końcówki spodenek na pośladki, bo tylko połowę mi zasłaniały, jednak nie przeszkadzało mi to. Od razu podał nam piwo. Zawsze się wahałam czy pić, czy nie. Byłam przecież jeszcze nie pełnoletnia, jednak jeszcze nie upiłam się tak żeby toczyć się do domu. Nie pozwalałam sobie na to, przecież moja matka by mnie zabiła. Wzięłam od niego pierwsze piwo, poszło gładko. Jednak po chwili z Olą, postanowiłyśmy wziąć jeszcze jednego. Cały czas stałyśmy przy barku i moczyłyśmy wargi w ciepłym alkoholu, który pomału rozchodził się przez nasze ciało. W pewnym momencie, znudziło nam się to, dlatego wzięłam dziewczynę za dłoń i pociągnęłam na środek parkietu. Na początku były to proste ruchy, ale z czasem się rozkręcałyśmy ocierając się o siebie ciałami. W pewnym momencie wokół nas zrobił się okrąg, a my nie kończyłyśmy przedstawienia. Ludzie zaczęli gwizdać i klaskać nam do rytmu, żeby było jeszcze zabawniej wypięłam się w jej stronę i zaczęłam ocierać pośladkami o jej krocze, przez co było słychać krzyki i gwizdy. Zaśmiałam się głośno, odwracając się do niej przodem. Przeleciałam wzrokiem po ludziach i ujrzałam w nich znajomą twarz, jednak zignorowałam to. Ola pociągnęła mnie w stronę barku i podała mi kolejne piwo, coraz więcej ich było. A wokół nas zbierało się coraz więcej ludzi. Jeden chłopak zaproponował żebyśmy się pocałowały, zgodziłyśmy się bez wahania, już byłyśmy nieźle nastukane. Złapałam w palce jej brodę i musnęłam lekko jej wargi, odchylając się po chwili. Młodzież wokół nas, zaczęła bić nam brawo. Zaśmiałam się ponownie i przepchałam się przez tłumy, siadając na kanapie. Znów zauważyłam znajomą twarz mężczyzny, ale tylko przeleciała mi przed oczami więc nie zastanawiałam się, kto to może być. Przejechałam palcami, po moich nagich udach jak jakiś chłopak usiadł obok mnie. Przedstawił mi się, miał na imię Michał. Podał mi kolejne piwo, mówiąc że na zdrowie, chciałam odmówić lecz on spojrzał na mnie takim lodowatym wzrokiem, że przestraszyłam się i wzięłam posłusznie w drżące palce zimne piwo. Wypiłam na jednym łykiem. On podał mi kolejne, a ja już się przy nim rozluźniłam. Zaczął żartować, przez co głośno się śmiałam. Dobrze bawiłam się w jego towarzystwie. W pewnej chwili kazał mi usiąść na kolana, zrobiłam to co chciał. Usiadłam okrakiem na jego kolanach, kładąc dłonie na jego ramionach. Przybliżył się do mnie chcąc mnie pocałować, ale nagle poczułam mocne szarpnięcie mnie do tyłu, tak że spadłam z kolan chłopaka. Odgarnęłam włosy, spadające mi na twarz do tyłu, patrząc na wściekłą twarz Sebastiana. Widział, że byłam pijana więc tylko pokiwał głową na mój widok. Złapał w pięści koszulkę Michała, podnosząc go do góry. Przycisnął go do ściany i uderzył go z pięści w twarz, wstałam i podbiegłam do niego szarpiąc go za ramię. - Seba! Przestań do cholery! - Od mnie tylko odtrącił, że straciłam równowagę. Michał spadł na ziemię, a ten go jeszcze kopnął parę razy w brzuch i plunął mu w twarz. - To za to, że dotykałeś mojej dziewczyny. Pamiętaj, że ze mną się nie zadziera. - Wysyczał, patrząc mu w twarz. Splotłam palce dłoni ze sobą, patrząc na Sebastiana. Jeszcze nigdy nie widziałam go takiego wściekłego. Spojrzał na mnie i złapał mnie mocno za nadgarstek, wyciągając z tłocznego otoczenia. Gdy już byliśmy na zewnątrz, zaczął.
- To ty kurwa nie możesz trzymać łap przy sobie, kurwa? Możesz raz jak wychodzisz mnie nie zdradzić!?
- Nie zdradziłam cię!
- Zamknij kurwa się, ja mówię. Nie zdradziłaś, ale prawie to kurwa zrobiłaś. Jeszcze ten pocałunek z Olą! No ja pierdole, jeszcze się nachalałaś. Jak cię matka zobaczy to co zrobisz? Pomyślałaś? Nie będziesz mogła nigdzie wychodzić! Pomyśl kurwa następnym razem.
- Gdzie idziemy? - Spojrzałam jak kierujemy się w jakąś nieznaną mi alejkę. Wiem, że przerwałam jego monolog, ale naprawdę nie miałam ochoty go słuchać.
- Do mnie, a gdzie chciałaś? Żeby cię matka zobaczyła? Chyba jesteś pojebana, tak jesteś; widząc co zrobiłaś.
- Uspokój się! Zachowujesz się jakbyś był do chuja moim ojcem! Wracam do domu. - Odwróciłam się na pięcie, jednak poczułam ten mocny uścisk na moim nadgarstku. Poczułam jego zimny oddech na mojej szyi, na który się wzdrygnęłam. 
- Idziesz ze mną i nie ważne czy moi rodzice cię zobaczą, czy nie. Ich to i tak jebie. Nawet nie myśl, że cię puszczę samą. - Przewróciłam oczami i próbowałam wyrwać dłoń z jego uścisku. Nie chciałam z nim rozmawiać, lub słuchać jego dennych wypowiedzi. Naciągnęłam spodenki na pośladki, dlatego skierował na nie wzrok. - Jeszcze się ubrałaś jak dziwka, mm. - Zaśmiał się ironicznie i złapał mnie w pasie, przerzucając mnie jak lalkę przez ramię. Zaczęłam piszczeć, a zarazem krzyczeć żeby mnie puścił. On tylko zaśmiał się i powiedział, żebym się uspokoiła bo jest noc. Wzięłam głęboki oddech, próbując się uspokoić. Po chwili chyba doszliśmy do niego, bo zobaczyłam jak drzwi przede mną są zamykane. Wszedł po schodach do jego pokoju, przez co moja głowa cały czas podskakiwała. W końcu doszliśmy, zamknął drzwi na klucz i postawił mnie na ziemi. Naciągnęłam rękawy od koszuli, przyglądając się jemu. Jak nasze wzroki się spotkały, to ja od razu mój spuściłam na ziemię, przygryzając wargę. Nie chciałam nic od niego, tylko żeby mnie odprowadził do domu. Nie chciałam słyszeć jego durnych kazań. I tak będę robiła co chcę, mimo że mu się to nie podoba. Widząc jak zrobił krok w moją stronę, zrobiłam krok do tyłu. Widocznie się zdziwił, bo od razu zaczął: - O co ci do chuja chodzi? Nie dość, że zabieram cię do siebie po TAKIM czymś, to ty jeszcze masz do mnie wąty? 
- Mogłeś mnie nie zabierać, nic złego nie zrobiłam.
- Śmieszna jesteś wiesz? Ubierz tą bluzę i idź spać, bo nieźle jesteś pijana. Nawet nie wiesz co robisz. - Ściągnął z siebie bluzę, rzucając mi ją do rąk. Złapałam ją i zaczęłam się rozbierać. Czułam jak jego wzrok mnie przeszywa, przez co miałam dreszcze a moje dłonie zaczęły drgać. Kiedy zrzuciłam z siebie ubrania, zostając w samej bieliźnie, słyszałam jego kroki. Ale szybko zarzuciłam na siebie jego koszulę, składając ubrania oraz kładąc je na krześle. Weszłam do łóżka i okryłam się kołdrą, po chwili już czułam przyjemne ciepło obok mnie, tak jak było ostatniej nocy. Lubiłam to czuć, ale on przesadzał. Niewinny pocałunek z przyjaciółką i siedzenie u kolesia na kolanach? Nie no, może to była lekka przesada, ale byłam pijana. A on dokładnie obserwował tej nocy, widział dokładnie co robię. Ale zatrzymać mnie nie chciał i jeszcze się czepiał? Nie rozumiałam go. Przymknęłam lekko powieki, próbując zasnąć. Lecz on mi na to nie pozwolił. Ułożył dłoń na moim biodrze i pocałował mnie w wargi, odchyliłam się od niego, mimo że moje ciało strasznie pragnęło jego pocałunków. On nie zważając na mój protest, zaczął składać pojedyncze pocałunki na mojej szyi. Odpłynęłam, już nie mogłam nic zrobić, poddałam się. Przybliżył się do mnie jeszcze bardziej, tak że nasze ciała się dotykały. Ułożyłam dłoń na jego karku, gładząc go opuszkami palców. Czułam, że jego ciało przechodzą dreszcze na co uśmiechnęłam się pod nosem. Ale, że byłam zmęczona to pod wpływem jego pocałunków usnęłam. Jednak nie mogę uprawiać seksu, jak jestem pijana. To już wiedziałam.. 
Obudziłam się, czując na sobie promienie słoneczne. Seba jeszcze spał, przyklejony do poduszki. Jego wargi były rozchylone i lekko chrapał. Na co zaśmiałam się cicho, pogłaskałam go po policzku, patrząc na jego zaspaną twarz. Kochałam go, można ta kłótnia była za ostra dla nas, ale jakoś sobie poradziliśmy. Cieszyłam się, że wtedy mnie zatrzymał. Gdybym wróciła do domu matka pewnie by mnie zabiła. Podniosłam się lekko z łóżka, gdy nagle poczułam ostry ból głowy. Kac, westchnęłam cicho i zaczęłam szturchać Sebę. - Seba.. Kochanie.. Myszko… Kurwa Sebastian! - Warknęłam tym razem głośniej, jednak on nie zamierzał się obudzić, tylko obrócił się na drugą stronę mrucząc coś pod nosem. Chciałam, żeby dał mi tabletkę. Jednak na niego nie mogłam liczyć. Wstałam, próbując utrzymać się prosto na nogach. Gdy wpadłam na jakąś szafkę od razu zaczęłam po niej szperać. Znalazłam jakieś tabletki na ból głowy, popiłam je wodą i położyłam się obok Sebastiana. On nadal spał, a moja głowa przestawała mnie powoli boleć. Patrzyłam na biały sufit, na którym było napisane ‘DON’T LOOK AT THIS, BITCH’ zaśmiałam się cicho, a po chwili poczułam chęć zapalenia. Wiedziałam, że Seba nie lubił kiedy to robiłam ale musiałam. Wstałam i wyciągnęłam z torebki papierosy, wychodząc na mały balkonik. Oparłam o barierkę ręce, zaciągając się nikotyną, po dłuższej chwili trzymania w płucach dymu wypuściłam go przez wargi. Nagle usłyszałam zaspany głos Sebastiana: - Musisz palić w moim domu? Wiesz, że nie lubię kiedy to robisz.
- Wybacz, musiałam. - Wyrzuciłam niedopałek za balkon i odwróciłam się do niego przodem, lustrując jego sylwetkę. Miał tylko bokserki, a słońce oświetlało jego wyrzeźbiony brzuch. Przygryzłam dolną wargę, a następnie podniosłam wzrok na jego twarz.
- Ja pierdole, ale śmierdzi.. Nie boli cię głowa? - Przybliżył się do mnie i objął dłońmi moją twarz. Zaśmiałam się cicho, bo czułam się jak małe dziecko, które chce się przytulić z rodzicem.
- Bolała, chciałam żebyś dał mi tabletkę ale ciebie nie da się obudzić.. - Westchnęłam cicho i objęłam go rękoma w pasie, przygryzając dolną wargę.
- Mogłaś pocałować, skarbie.. A poza tym, świetnie wczoraj wyglądałaś. 
- No wiem, wiem. A ty cały czas tam byłeś i patrzyłeś na mnie. Dlaczego mnie nie powstrzymałeś przed opiciem się jak jakiś żul?
- Chciałem widzieć co się bardzie dalej działo, jak się akcja rozwinie..
- Chciałeś patrzeć jak siadam jakiemuś gościowi na kolanach?
- Nie było tego w moim planie.
- A jednak mi pozwoliłeś.
- Przecież cię w ostatniej chwili od niego odepchnąłem. O co ci do chuja chodzi?
- A potem się o to rzucałeś. 
- Nie tylko o to.
- O to, że się pocałowałam z moją przyjaciółką. Naprawdę o to? - Odepchnęłam go lekko od siebie, krzywiąc się. On przygryzł dolną wargę, próbując się opanować. 
- Mogłaś mu nie siadać.
- Przecież byłam pijana! Ty mi na to pozwoliłeś, cały czas na to patrzyłeś. A teraz kurwa wielki problem. Weź idę do domu, bo widzę że ta rozmowa nie ma sensu. - Ominęłam go i weszłam do pokoju. Zrzuciłam z siebie jego bluzę i ubrałam wczorajsze ubrania. Nawet nie przeszkadzało mi to, że patrzył na moją prawie nagą sylwetkę. Byłam na niego wkurzona. On na mnie też, dlatego mnie puścił z jego domu. Kiedy się ubrałam, poprawiłam włosy i wyciągnęłam z kieszeni papierosy, kierując się w stronę wyjścia. Kiedy już chciałam wyjść on wyszarpnął z mojej dłoni paczkę.  - Co ty robisz? - Skrzywiłam się, wyciągając dłoń w jego stronę żeby mi oddał papierosy. - Oddaj je, są moje. Za mojej matki pieniądze je kupiłam.
- A twoja matka wie że palisz?
- Nie i się nigdy nie dowie, oddawaj.
- Może jednak powinna wiedzieć? - Powiedział, podrzucając paczkę w dłoni. Zmrużył oczy, cały czas patrząc na mnie. Zagryzłam mocno zęby, żeby nie wybuchnąć, jednak mi się to nie udało. 
- Nie powiesz jej to, nie odważysz się..
- A jednak? - Podniósł ze stołu telefon, uśmiechając się do mnie.
- Jesteś beszczelny! Nie wiedziałam, że jesteś do czegoś takiego zdolny. Odwal się ode mnie, jesteś fałszywy rozumiesz? Nie wiem jak mogłam się w kimś takim zakochać.
- A ty jesteś dziwką.
- Że co?! - Nie mogłam uwierzyć, co on do mnie powiedział. Zabolało mnie to, nawet bardzo. Miałam ochotę się rozpłakać, lecz cały czas powstrzymywałam to.
- To co słyszałaś. 
- Nikt mnie nie będzie obrażał, rozumiesz? Nikt, chyba pora żebyśmy od siebie odpoczęli. - Powiedziałam drżącym głosem, biorąc od jego paczkę papierosów. Od razu schowałam ją do torebki. Założyłam na stopy szpilki i zamknęłam na chwilę powieki.
- Chyba masz rację, nie mam ochoty zadawać się z dziwką.. - Znów to powiedział. Uderzyłam go dłonią w twarz i wybiegłam z jego domu, trzaskając drzwiami. Będąc już za nimi, moje oczy zapełniły się łzami, które od razu spłynęły z moich oczu. Skierowałam się w stronę mojego domu, w którym się po chwili znalazłam. Mama widząc mnie uśmiechnęła się i zapytała jak tam impreza, ale kiedy odwróciłam się w jej stronę i zobaczyła moje oczy całe czerwone od płaczu, podbiegła do mnie i mnie mocno objęła w pasie. Cieszyłam się, że nie pytała mnie dlaczego płaczę. Cały czas płakałam. Ogarnęłam się po chwili i mama powiedziała, żebym poszła się przemyć a ona zrobi mi śniadanie. Pokiwałam głową, cały czas wycierając zły, które spływały mi po policzkach. To koniec, tak tylko mogłam to ująć. Nie rozumiałam, jak on mógł mi coś takiego powiedzieć? Może byłam nie rozsądna, bo byłam pijana, a ten od razu że jestem dziwką. Nie można było coś takiego ciągnąć. Przemyłam się szybko i weszłam do łóżka. Mama mi zrobiła kanapki, zjadłam tylko jedną bo nie mogłam więcej zjeść. Cały czas płakałam. Zasnęłam na chwilę, dlatego też się uspokoiłam. Kiedy się obudziłam zobaczyłam moją mamę, siedzącą przy mnie. Zapytała się mnie, co się stało. Powiedziałam jej, o wszystkim. Nie zamierzałam jej kłamać. Ona zaczęła..:
- Wiesz.. Nie spodziewałam się po tobie, że palisz. Ale robisz to nałogowo. Nic nie mogę na to poradzić.. Ale nie możesz płakać przez chłopaka, widocznie nie jest ciebie warty jeżeli wyzywa cię od dziwek jak się pocałowałaś z Olą i usiadałaś temu chłopakowi na kolanach. Byłaś przecież pijana.. Boże pijana, moje dziecko 16 letnie jest pijane. Jak to brzmi. Kochanie, wiesz że jesteś za młoda!
- Mamo to był pierwszy raz! Nigdy się tak opiłam! Czasami tylko wzięłam piwko..
- Dałabym ci szlaban na wszystko, ale i tak wiem że to nic nie da. Będziesz teraz siedziała w łóżku szlochając, więc i tak nigdzie nie wyjdziesz. Kiedy się ogarniesz to wyjdziesz na zewnątrz. Obiecaj mi, że nigdy się nie opijesz i nie weźmiesz alkoholu do ust.. Papierosy przelecą, ale alkohol nigdy..
- Obiecuję mamo.. 
- No dobrze.. Chcesz coś może? Jakąś czekoladkę? Cukierka? Wiem co wtedy młoda kobietka potrzebuje.
- Potrzebuje jego..
- Nie będzie jego, rozumiesz? Zranił cię zbyt mocno, wina leży też po twojej stronie ale ty nie możesz tak przez niego płakać. Nie jest tego wart. Ja teraz idę do sklepu i tak ci coś kupię.. - Wstała i pocałowała mnie w czoło, a następnie wyszła z mojego pokoju. Przymknęłam powieki, a jak usłyszałam dzwonek mojego iPhone’a od razu odebrałam, nie wiedząc z kim rozmawiam. 
- Trzymasz się po wczorajszym? No i jak z Sebastianem? - Usłyszałam melodyjny głos Oli. Westchnęłam cicho, ale po chwili zaczęłam:
- Nawet, zerwaliśmy.. - Powiedziałam cicho, a mój głos drżał. Ona to słysząc umilkła.. Dopiero po chwili powiedziała:
- Przyjść?
- Nie dziękuję..  Poradzę sobie sama..
- Wiem, że nie poradzisz.. Ale jak będziesz chciała żebym przyszła to od razu dzwoń, pisz lub whatever, okej?
- Spoko..
Odłożyłam słuchawkę, a wracając myślami do dzisiejszego poranku zły do oczu znów mi napłynęły,a następnie poleciały mi po policzku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz