czwartek, 3 października 2013

16 rozdział


Sebastian Pov:
W sumie to w głębi serca, cieszyłem się ze Kinga nie była razem z nimi. Zachowywałem się jak jakiś dupek, olałem moją dziewczyną, myśląc o swojej byłej.Ale  w sumie to już nie była moja dziewczyna, myślałem o tym w nocy. Miałem z nią zerwać rano,lecz był wypadek. Zacisnąłem mocniej dłonie na kierownicy, a po chwili gwałtownie zatrzymałem samochód przed szpitalem. Ludzie wchodzili do niego i wychodzili, jakby nie wiedzieli co mają ze sobą zrobić. Jeden człowiek wyszedł w samym szlafroku na ulice, pewnie do monopolowego. Pokiwałem głową, przyciskając guzik zamykający samochód. Kiedy lusterka się złożyły to wbiegłem do środka, pytając pielęgniarki, w której sali leżą dziewczyny. Dowiedziałem się, że w sali numer 196. Otworzyłem powoli drzwi do sali, a w niej zobaczyłem dwa łóżka oddzielne od siebie. Do Oli było więcej podpiętych różnych kabli, wyglądała okropnie. Na krześle obok niej siedział jej ten chłopak, nie wiem jak miał na imie, ale chyba na prawdę mu na niej zależało, bo nawet nie zauważył jak ja wszedłem. Cały czas miał twarz schowaną w dłoniach. Podszedłem do niego i go poklepałem po plecach, on patrząc na mnie uśmiechnął się tylko, a ja podszedłem do Eweliny. Usiadłem obok niej, patrząc na jej pozbawioną życia sylwetkę. Co one kurwa zrobiły.. Westchnąłem w myślach. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem od razu numer Kingi. Słysząc jej głos,wiedziałem że ją cholernie boli głowa. Pewnie wczoraj nieźle popiła. - Halo? - Usłyszałem jej ochrypły głos. Ja tylko przełknąłem ślinę i wypowiedziałem słowa: - Ola jest w szpitalu..

Kinga Pov:
Kiedy się obudziłam to zobaczyłam, że nie ma Oli i Kaspera, ale myślałam, że oni już poszli. Mariusz robił coś w kuchni, a ja jak się podniosłam z łóżka, to z moich warg wydobył się przeciągły jęk.Naciągnęłam na siebie koszulę Mariusza, idąc w stronę kuchni. Mariusz pił kawę, a ja wzięłam sobie dwie tabletki bo głowa mnie strasznie bolała. Popiłam je wodą, opierając się o blat.
-Wyspałaś się kochanie? - Powiedział ze sztucznym uśmieszkiem. Ja go tylko walnęłam w ramię.
- Pieprz się. - Zaśmiałem sie cicho, kładąc dłoń na czole. - Powiedz mi jak ja mam się wyspać, kiedy Ola przytula się do mnie jak pluszowego misia!
- Mm, a ja miałem strasznie wygodną podłogę. - Powiedział sarkastycznie, a ja zaśmiałam się cicho. Kiedy włączyłam ekspres do kawy, mój telefon zadzwonił. Na wyświetlaczu widniało imię "Sebastian". Odebrałam, byłam ciekawa czego on chciał. Kiedy usłyszałam jego słowa zamarłam, a mój uśmiech na twarzy nagle zniknął, a w moich oczach zebrały się łzy. - Za chwilę przyjadę, tylko się ogarnę. Za chwilę. - Powiedziałam drżącym głosem, odkładając telefon. - Co się stało? - Usłyszałam głos Mariusza. Ja nawet mu nie odpowiedziałam tylko poleciałam szybko do sypialni, ubierając jakieś czyste leginsy i koszulkę. Ubrałam jeszcze buty i kurtkę skórzaną,kiedy poczułam ręce Mariusza wokół mojej talii. - Co jest.. - Szepnął mi do ucha, a ja się tylko wzdrygnęłam. 
- Ola jest w szpitalu, idziesz ze mną? - Powiedziałam cicho, zaczesując włosy do tyłu. 
- Nie mogę.. Mam zajęcia.
- Co kurwa?? Wybierasz zajęcia, a nie moją najlepszą przyjaciółkę? Wiesz, że dla niej poświęce wszystko. Jeszcze raz zapytam, pójdziesz ze mną?
-Nie mogę ich opuścić..
-Siema. - Wybiegłam z domu, a łzy mi napłynęły do oczu. Fajnego mam chłopaka, huh. Przeszłam tylko przez ulicę, jeszcze musiałam trochę iść i doszłam do szpitala. Ja miałam wszędzie blisko,bo mieszkałam w centrum. Będąc w szpitalu, zapytałam się pielęgniarki, gdzie ona leży. Kiedy mi podała numer sali, wzięłam głęboki oddech kierując się w jego stronę. Jak tak stałam przed drzwiami, próbowałam się uspokoić lecz mi to nie wychodziło. Nacisnęłam gwałtownie klamkę, a widząc Olę leżącą na łóżku, nieprzytomną, łzy same mi napłynęły do oczu. Rzuciłam się w jej stronę, obejmując ręką jej drobną talię. Nie mogłam przestać płakać, patrząc jak ona tak leży.. Co by było gdyby ona umarła.. Nie, nie mogę takiej myśli dopuścić do siebie. Nagle poczułam jak jakieś silne ręce, oplątują moją talię, odsuwając mnie od Oli. - Nie zostaw mnie, ja muszę jej pomóc! - Powiedziałam zrezygnowana, czując jak Sebastian kładzie mnie na krześle, nie puszczając mojej talii, przez co kucnął przede mną. Otarłam rękawem łzy, patrząc na najlepszą przyjaciółkę. - Na razie, to musisz się uspokoić. Ona sobie poradzi, jest silna.
- Wiem.. Moja krew.. - Uśmiechnęłam się lekko pod nosem, a widząc to Sebastian też się uśmiechnął.
- No i masz tak teraz cały czas siedzieć. Pomyśl, co powie Ola jak zobaczy cię taką rozmazaną.
- Że wyglądam jak kurwa po dobrej nocy.. - Zaśmiałam się cicho, biorąc chusteczkę od Kaspra wycierając nos.
- No  to musisz się ogarnąć, bo one sie zaraz obudzą.. W ogóle jak to się stało? - Sebastian skierował pytanie do Kaspra. 
- Eh, ja czekałem na Olę przed szkołą, a ona przechodziła przed ulicę. Kiedy zobaczyła Ewelina, momentalnie zaczęła do niej rzucać obelgi, a ona do niej. No i nie zobaczyły jadącego samochodu.. - Kasper przełknął ślinę, przecierając dłońmi twarz. Położyłam tylko dłoń na jego ręce, uśmiechając się lekko.
- Nasza mała wyzdrowieje..- Mruknęłam cicho, a po chwili do sali wszedł do sali lekarz. Sprawdził wszystko, notując to w zeszyciku, a po chwili nam powiedział:
- Za chwilę dziewczyny się obudzą, możecie chwile posiedzieć, ale potem pójdzie bo muszą wypocząć. -Uśmiechnął się do wszystkich, po czym wyszedł z sali. Ja ujęłam Oli dłoń i lekko ją musnęłam wargami. Zamknęłam mocno powieki, a po chwili usłyszałam mruczenie. 
- Co do kurwy mać! Co ja mam na sobie. Ja pierdole.. - Ola wybudziła się, uśmiechnęłam się lekko a łzy mi znów napłynęły do oczu, spływając po policzkach. - Mm, kicia nie płacz. Ze mną jest wszystko dobrze.. - Mruknęła cicho, ochrypiałym głosem. Ja wstałam i pocałowałam ją w policzek, a kiedy się odsunęłam to Kasper nachylił się nad nią, zaczynając całować ją w usta, trzymając ją mocno za dłoń. A za drugą ja ją trzymałam, patrząc w nich jak w obrazek. Stanowili na prawdę udaną parę. Usłyszałam jak Sebastian rozmawia z Eweliną, a po chwili zwrócił się do mnie.
- Gdzie jest Mariusz?
-Poszedł do szkoły..- Mruknęłam cicho, nie chciałam o tym mówić,  a Seba chyba to wyczuł bo już o nic sie nie zapytał. Ja tylko potem rozmawiałam z Olą, przytulając się do niej. Naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdybym ją straciła..

czwartek, 19 września 2013

15 rozdział


Kinga Pov:

Kiedy już się od siebie odsunęliśmy wzięłam głęboki oddech, a wraz z nim przybyła Ewelina. Widząc jej twarz z bliska, wiedziałam dlaczego Seba z nią jest. Na prawdę była śliczna. Jej brązowe oczy, podkreślały jej opaleniznę. A swoje długie czarne włosy co chwilę zarzucała na ramiona. Gdybym była lesbijką to też bym na nią poleciała. Po chwili poczułam jak Mariusza ręce oplątują mój pas. Wzięłam od Eweliny drinka i zaczęłam go popijać. Rozejrzałam się dookoła, a kiedy mój wzrok zahaczył na Sebastianie, zobaczyłam że on wpatruje się na mnie. Uśmiechnęłam się do niego lekko, a Mariusz pocałował mnie w policzek i uwolnił mnie, mówiąc że idzie do toalety. Pokiwałam ze zrozumieniem głową, wypijając drinka. W pewnym momencie poczułam mocne uderzenie w pośladki, a po chwili śmiech. Lecz to nie był śmiech faceta, tylko kobiety. A kobiety, którą znałam... Odwróciłam się z piskiem, wtulając się w dziewczynę mocno. - Ola! Kurcze, kochanie jak ty zajebiście wyglądasz. - Uśmiechnęłam się do niej szeroko i pocałowałam ją w usta, tęskniłam za nią. Kiedy to zrobiłam znów się do niej przytuliłam. Miała na sobie czarną sukienkę, która idealnie przylegała do jej zgrabnego ciała, a włosy miała upięte w wysokiego koka. A do tego pomalowała usta czerwoną kreską i miała czerwone szpilki, wyglądała jak seks. Ścisnęłam w dłoni jej pośladek, na co ona wybuchła głośnym śmiechem. 
-Ale super wglądasz. Jesteś jeszcze piękniejsza niż wcześniej, czy to dzięki Mariuszowi? Widziałam status na Facebooku, chujowo żeby przyjaciółki w taki sposób się dowiadywały o tym.
- No tak, w sumie tak. Ale co tutaj robisz?
- Studiuję, na mat-fiz.
-Co kurwa?? Ty matematyka? Nie wierzę. - Zaśmiałam się głośno, przyglądając się jej twarzy.
-Miałam dobrego nauczyciela.. - Mówiąc to, wskazała głową na wysokiego, przystojnego faceta, który stał przy barze i zamawiał na nich drinki. 
-No to gratulacje kici! - znów cmoknęłam ją w usta, ale tym razem na krócej, bo ona się odsunęła zagryzając dolną wargę. 
-Ej, co Seba tutaj robi?
-Przyjaźnimy się.
-Co? 
-No bo jego dziewczyna koleguje się z Mariuszem, no i dzisiaj się wybraliśmy na imprezę.
-Czyli będzie seks.
-Z Mariuszem?
-Z Sebą głupia!
- Ty z nim nie umiesz wytrzymać.. - Przybliżyła się do mnie blisko i wyszeptała mi do ucha: - Ty go kochasz.. - Zagryzłam swoją dolną wargę, potrząsając głową.
-Nie.
-Okłamujesz samą siebie.. -Mruknęła cicho z uśmieszkiem na twarzy. Ah, ona jest okropna.
-Dobra zmieńmy temat..
-Kto to kurwa jest? Ta jebnięta Ewelina?
-No ona jest dziewczyną Seby.
-Ta kurwa? Mój Kasper prawie by się z nią pieprzył ostatnio! Idę jej przypierdolić. - Już ruszyła w jej stronę, więc ja pobiegłam za nią i objęłam ją mocno w pasie, przeciągając na bok.
-Uspokój się.. Kiedy to było?
-Czy ja wiem? Parę dni temu? - Okay.. To była dziwna sytuacja.. Bardzo dziwna. Postanowiłam zawołać Sebę i wyjaśnić to wszystko. Kiedy on podszedł, splotłam moje palce z Oli, patrząc w jego oczy.
-Pamiętasz co robiła twoja dziewczyna parę dni temu?..- Powiedziałam cicho, a kiedy on miał dokończyć to Ola się wtrąciła krzykiem.
-Jak to co?? Wskakiwała mojemu chłopakowi do łóżka! Zjebana pizda, idę ją zapierdolić. - Przyciągnęłam ją do siebie za dłoń, przy czym westchnęłam cicho.
-Co? - Sebastian skierował do niej pytanie, a ona właśnie pokazywała jej środkowego palca.
-Kici, chyba się opiłaś..
-Jestem całkowicie trzeźwa! Dopiero co przyszłam. 
-Chodź mi wszystko opowiedz.. - Sebastian ją złapał za łokieć i zaciągnął na bok. Ja tylko się przyglądałam tej sytuacji. Po chwili ona zaczęła coś wykrzykiwać, a on też. Zaraz później on zawołał Ewelinę, a ona przyszła z miną jakby miała za chwilę komuś obciągnąć. Zaczęli na siebie krzyczeć wszyscy, a po chwili Ola przywaliła jej w twarz, aż osunęła się na Sebę. Zerknęłam za siebie, Mariusz stał za mną, trzymajac dłonie na moich biodrach, też przyglądając się tej całej sytuacji. Olka po chwili do mnie przyszła, mówiąc że on jej wybaczył.
-Co kurwa?
-To co słyszałaś.
-Nie no okay, jak jest z nią szczęśliwy to niech będzie.. Ale potem żeby nie było.
-No pewnie, pewnie. Chodź zatańczyć.
Ona pociągnęła mnie za dłoń na środek parkietu, układając dłonie na moich biodrach. Przypomniała mi się sytuacja z Sebastianem. Po chwili zerknęłam w bok, siedział przy barze i pił drinka, wpatrując się we mnie. Moja kicia zaczęła  się o mnie coraz bardziej ocierać, a ja odwzajemniałam to. Zerknęłam ponownie na Sebę, ale go tam już nie było. Po chwili zobaczyłam jak wychodzi z Eweliną z klubu. Wzruszyłam na to tylko ramionami, dalej tańcząc. Zaraz po tym poczułam na swoich pośladkach mocne dłonie Mariusza, zaśmiałam się cicho, a po chwili za Olą pojawił się jej chłopak. Tańczyliśmy tak dosyć długo, aż do rana, kiedy pojechaliśmy do naszego mieszkania. Ja  z Olką spałam na łóżku, Mariusz na podłodze, a Kasper w łazience przy kiblu wymiotując. Tak, to była niezapomniana noc..


Sebastian Pov:
Wkurwiło mnie to co usłyszałem. Wiedziałem, że Ewelina do każdego zarywa,ale kurwa seks? Powiedziałem, że okej, bo nie chciałem robić sceny na imprezie. A wracając do tematu Kingi,ona zachowywała się tak jak kiedyś. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie. Jeszcze bardziej mnie do niej przyciągało to. Olać to, kiedy przyszliśmy do domu, nie odzywalismy się do siebie. Ja położyłem sie spać, a ona tak samo. Spałem odwrócony plecami do niej, nie miałem ochoty z nią rozmawiać, brzydziłem sie nią. Kiedy rano się obudziłem położony na plecach, nie zauważyłem jej. Pewnie już poszła na wykłady, poszedłem w stronę kuchni robiąc sobie kawę, aż usłyszałem dzwonek telefonu. Kiedy go odebrałem,zamarłem. - Czy pańska dziewczyna to Ewelina? 
-Tak. 
-Bardzo mi przykro, ale miała ona wypadek wraz ze swoją koleżanką Olą.
-Olą?? - Krzyknąłem do słuchawki, nie mogłem w to wierzyć, to był chyba jakiś sen. - A był ktoś jeszcze z nimi? - Mruknąłem tym razem ciszej, czekając aż osoba po drugiej stronie się odezwie.
-Nie,były same. - Odetchnąłem z uglą i szybko się ubrałem, jadąc do szpitala..

sobota, 14 września 2013

14 rozdział


Kinga Pov: Leżałam sama w łóżku, zmęczona po lekcjach, kiedy do mieszkania wbił Mariusz. W pomieszczeniu rozległ się jego głos, kiedy do mnie krzyczał hej. Ja odpowiadając mu, zaczęłam mówić: -Co dziś na obiad? Jestem głodna. - Mówiąc to, ułożyłam dłoń na moim brzuchu, wpatrując się w Mariusza jak w obrazek. -Nie jemy dzisiaj nic, bo za chwilę idziemy na imprezę. -Sami? - poruszyłam zabawnie brwiami, patrząc na niego, podnosząc się lekko na łokciach, dokładnie lustrowałam jego sylwetkę. - Nie z moją koleżanką i jej chłopakiem. - Mm, romantycznie. Jak się nazywają? - Ewelina i Sebastian. - Sebastian? - Serce podeszło mi do gardła, słysząc to imię. Może po prostu jakiś chłopak o imieniu Sebastian chodzi z Eweliną, no i nie musi to być mój były chłopak, którego tak bardzo kochałam? To nie może być on. Ale mimo to, postanowiłam iść. Wywlokłam się z łóżka i ruszyłam się wykąpać, myjąc moje włosy. Kiedy już się wymyłam, ubrałam na siebie krótkie spodenki z wysokim stanem, a do nich wsunęłam jasno-różową koszulkę, a na to skórzaną kurtkę, jak zawsze no i czarne szpilki. Moje długie włosy wyprostowałam i wymalowałam się, a na koniec popsikałam moimi ulubionymi perfumami, okay wróć. Jego ulubionymi, mnie nawet się podobały, nie miałam co narzekać. Gdy już byłam gotowa, to była 18:30, a podobno mieliśmy się spotkać o 19:00, więc dobrze się wyrobiłam. On ubrał tylko czarną koszulę i wszyliśmy z domu, przytulając się do siebie. Mieszkaliśmy w centrum, więc w kilka minut doszliśmy do klubu. Wzięłam sobie drinka, sącząc go, a do Mariusza podeszła dziewczyna, która wyglądała jak dziwka. Ale była nawet ładna, wstałam i ruszyłam w ich stronę, już miałam powiedzieć dziewczynie cześć,kiedy zobaczyłam Sebastiana wchodzącego do klubu. Moje serce zaczęło niebezpiecznie mocno bić, chyba obydwoje nie czuliśmy się komfortowo w tej sytuacji..
Sebastian Pov: Musiałem wrócić po jej torebkę do samochodu, bo ona oczywiście zapomniała. Kiedy wszedłem do klubu, zobaczyłem Kingę. Wyglądała… Pięknie, ona zawsze tak wyglądała. Patrzyłem jej głęboko w oczy, miałem chęć ją pocałować. Nie mogłem, nie przy nich. Musiałem znaleźć jakąś sytuacje, żeby nie było ich przy nas. Ewelina nas wszystkich przedstawiła, kiedy przedstawiała mnie z Kingą, wziąłem głęboki oddech, a ona już wiedziała że coś chcę powiedzieć, znała mnie zbyt dobrze. Kinga chciała chwycić Mariusza, czy chuj wie jak on ma na imię za rękę i pójść, ale ja ją złapałem za nadgarstek. -My się znamy, nie prawda?- Powiedziałem do niej, zagryzając swoją dolną wargę, czekając aż się odwróci. - Bardzo dobrze się znamy. Ale wiesz co, ja muszę już iść. -Czekaj..- Przytrzymałem ją lekko za nadgarstek, patrząc na jej twarz. - Mieliśmy się razem bawić, tak? Ewelina idź po drinki, a ty..- Zastanawiałem sie jak ten gościu ma na imię, ale po chwili zrezygnowałem. - Hey stary pomóż Ewelinie, wiesz jaka ona jest. - Zaśmiałem sie cicho, uderzając go lekko łokciem w żebro. -Sebastian! Co ty kurwa robisz?-Kinga szepnęła, jakby chciała krzyczeć, ale nie mogła bo wiedziała że oni by się domyślili. -Chcę cie przeprosić. Tak dziwnie się spotykać po tym.. -Co ja mam powiedzieć? To ty mnie potraktowałeś jak dziwkę. To ty mnie nawet nie przeprosiłeś. Wiesz kurwa.. A ja cię tak kochałam.. - Po jej minie było widać ból, było widać że czuje to samo co ja. Przyciągnąłem ją do siebie mocno, obejmując jej drobne ciało rękoma. Nie chciałem robić nic innego na ich oczach, dobrze ją było trzymać w swoich ramionach, ale wiedziałem, że już nigdy nie będzie moja, mimo to że ją kochałem. Pocałowałem ją lekko w szyję, a ona się wzdrygnęła, dając dłonie na mój kark, gładząc go opuszkami palców. - Dlaczego mi to robisz? Nie chcę ciebie, ty mnie krzywdzisz, a Mariusz nie.. Zrozum to.. -Szepnęła do mojego ucha, a ja ją mocniej do siebie przytuliłem. - Wiem, że mi nigdy nie wybaczysz,ale przynajmniej udawajmy przyjacieli. -Już ci wybaczyłam, ale okay.. To przyjaciele. -Odsunęła się ode mnie i wyciągnęła dłoń w moją stronę, chwyciłem ją, chociaż wiedziałem, że my nie potrafimy się przyjaźnić.

piątek, 13 września 2013

13 rozdział


Kinga Pov:

Eh, minęły wakacje spokojnie, poszłam do liceum. Z Sebastianem nie widziałam się od poprzedniego zdarzenia. Jedna część kochała go, mocno. Był on moją wielką miłością, wiem to teraz dobrze. Nawet mu przebaczyłam to, że nazwał mnie dziwką. Po prostu to wszystko minęło. Nie ma już nas, nawet już się z nim nie spotkałam. Właśnie się przeciągałam w ciepłym łóżeczku, naciągając na swoje drobne ciało kołdrę. Przeprowadziłam się z moim nowym chłopakiem do mieszkania,w tym samym mieście, mama się na to zgodziła. Odwiedzała nas co tydzień, była to dla niej wyprawa. Cieszyła się z tego że dostałam sie na kierunek bio-chem. Dla mnie to też był szok, ale nakierowałam się dlatego że miałam zostać psychiatrą, szczerze to nie wiedziałam czy mi się to uda. Ziewnęłam głośno, przeczesując swoje blond włosy do tyłu. Dzisiaj piątek, mam od 7:00 zajęcia do 14:00, to w sumie dobrze bo Mariusz wracał o 15:00. Tak Mariusz to mój nowy chłopak, poznałam go na spacerze. Dziwne zawieranie znajomości, ale polubiłam go od pierwszego wejrzenia. To nie było od razu zakochanie jak z Sebastianem, ale było okay. Dobrze razem żyliśmy, jak można powiedzieć że dobrze żyliśmy w wieku 17 lat? Taak, już druga liceum. Szybko ten czas leci, za niedługo studia i praca. Jednak się tym nie przejmowałam, wiedziałam doskonale co chcę robić w życiu i to zamierzałam robić. Mariusz też chodził na bio-chem, ale on chciał zostać chirurgiem. Nie przeszkadzało mi to, ale też dlatego on chodził do innej grupy. Usiadłam do stołu w jego koszuli, jedząc śniadanie robione z jego rąk. On jak zwykle świetnie gotował, to on nam robił obiady. Nauczył się tego od swojej mamy. Kiedy zjadłam ostatnie kawałki omleta, wstałam i pocałowałam go miękko  w wargi w geście podziękowania. On pogłębił nasz pocałunek, kładąc swoje dłonie na moich pośladkach, co wywołało cichy, a zarazem kuszący jęk w jego wargi. Odchylił się odemnie, mówiąc ochrypłym głosem:
- Kinga, proszę cię. Za chwilę mamy zajęcia. A już mam na ciebie ochotę.. - Mruknęłam przeciągliwie w jego wargi, uśmiechając się zadziornie. Uwielbiałam go prowokować, a potem zostawiać. Potem chodził z wielkim kroczem, przez co się z niego śmiałam. Mój pierwszy raz przeżyłam z nim. Nie z Sebastianem, chociaż bardzo tego chciałam. Odepchnęłam od siebie te wszystkie myśli i pokierowałam się do łazienki. Ubrałam na siebie zwinnie jego bluzę i rurki, a do tego fioletowe Air Maxy, mamusia mi kupiła. Jednak to z niej był skarb. Była w każdej chwili mojego życia, pocieszała mnie no i pomagała. Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Pomalowałam się i zrobiłam szybkiego kucyka. I wybiegłam z domu, dając jeszcze szybkiego całusa Mariuszowi. Miał na pół godziny później. Do 14:00 spędziłam czas na lekcjach..

Sebastian Pov: 

Wyprowadziłem się od rodziców od ostatnich wakacji. Stwierdziłem, że będę mieszkał sam. Jednak moja samotność nie trwała długo, co chwilę się przytaczały do mojego niewielkiego mieszkania dziewczyny. Po stracie Kingi, nie wchodziłem w poważniejszy związek. Wiem, że to ja wszystko spierdoliłem. Mogłem nie być takim skurwysynem, no ale cóż. Straciłem ją, przez wiele dni ją wspominałem, aż w końcu poszedłem do jej domu. Od jej matki dowiedziałem sie, że się wyprowadziła od niej i mieszka z chłopakiem. Zabolało, nie powiem. Ale wiedziałem,że tak będzie. W końcu znalazłem sobie dziewczynę, Ewelinę. Była dla mnie jak.. ktoś bliższy, ale nie tak bliski jak była Kinga. Ale koniec tego wspominania, Ewelina - tak ona, wprowadziła się do mnie. Mieszkamy razem, tylko że chodzimy do innych szkół. Ja chodzę do innej, z kierunkiem mat-fiz, a ona do tej samej co Kinga, na ten sam kierunek. Nie wiem, czy się spotykają czy nie. W sumie to już mnie tak to nie obchodziło, jak wcześniej. Wiedziałem, że ona jest szczęśliwa. No i dobrze, o to mi chodziło. Ze mną cały czas cierpiała, przynajmniej wiem że u niej występuje uśmiech na tej pięknej twarzy.. 
Kurwa mać, czy ona do kurwy może ze mnie zejść? Jebnięta dziewczyna, z kim ja się związałem. -Ewelina, zejdź ze mnie do chuja!-krzyknąłem głośno, zsuwając ją ze mnie. Zamiast sobie pospać to ta dziewczyna skacze po mnie jak pojebana, no ja pierdole. 
-Sebastain! - Piskiwy głoś krzyknął. Ja ją kiedyś uduszę, przysięgam. Zagryzłem mocno dolną wargę i podniosłem się powoli.
- No co kurwa??
-Masz za chwilę zajęcia! Ja też, wstawaj!
-A śniadanie zrobiłaś?
-No nie..
-No to ja pierdole.-westchnąłem ciężko i wstałem, ubierajac na siebie koszulkę. Wsunąłem szybko spodnie i zapiąłem je, a ona na mnie patrzyła. Zaczynała mnie powoli irytować ta dziewczyna,nie wiem czego ode mnie chciała. Przeczesałem dłonią włosy i chciałem już wyjść, kiedy ona do mnie przylgnęła. -Mm, a śniadanie?- Mruknęła cicho w moje wargi, a ja je ucałowałem. Nie chciałem z nią zostawać na poranek, nawet jeżeli miałem ochotę na seks. Chętnie bym ją puknął, ale nie. Wolę nie, bo kolejny raz opuszczę zajęcia. - Wieczorem, okay? - odsunąłem się od niej, zakładajac skórzaną kurtkę i wsunąłem na plecy plecack. Jeszcze raz pocałowała mnie w wargi, a ja się już wyślizgnąłem z domu. 
Wróciłem zmęczony po zajęciach o 15:00, Ewelina już robiła nam obiad. Kurwa, znów mnie będzie brzuch bolał. Mimo tego, objąłem ją w pasie, całując w szyję. Ona na to mruknęła cicho, przyciskając pośladki do mojego krocza. Ale nawet mój kolega nie drgnął, serio? Ona już na mnie nie działa? Pokiwałem głową na boki i usiadłem na krześle, przyglądając się jej. - Seba..- Mruknąłem cicho, słysząc jej słowa, pokiwałem głową żeby kontynuuowała. - Umówiłam nas dzisiaj z moim nowym kolegą na imprezę, no i z jego dziewczyną. Nie możemy nie iść. - Pokiwałem głową, że spoko. Poprawiłem się w miejscu, patrząc na nią.
- A jak się nazywa ten nowy kolega?
- Mariusz?
Wróć,co? Mariusz? To nie był chłopak Kingi? Z tego co słyszałem to tak. Przełknąłem ślinę, przecierając kciukiem dziurę na kolanie.
- A jak ma imię na dziewczyna?
-Chyba Kinga, bardzo ładna dziewczyna. Tak ślicznie razem wyglądają. 
-Nie idziemy.
- Co? Dlaczego?
-Nie zrozumiałaś, nie idziemy?
Wstałem i podniosłem swój ton głosu, zbliżając się do niej.
-Zaczynam się ciebie bać, o co ci chodzi.
 Ona szepnęła cicho, a ja słysząc ją westchnąłem głośno, słysząc tą pustą lalę. W sumie.. To moglibyśmy pójść, nie ma problemu. No oczywiście! Pokiwałem głową, a po chwili zgodziłem się.
-Okay, pójdziemy. Ale odstrzel się.
-No sie wie.
Puściła mi zalotne oczko, na co klepnąłem ją w pośladki. A ona nimi pokręciła. Dziwka, westchnąłem cicho. Byliśmy umówieni na 19:00, a było po 16:00, zjedliśmy obiad, po czym położyłem się do łóżka, a Ewelina chodziła po pokoju jak po wybiegu nie wiedząc co wybrać. Jednak wybrałem jej czerwoną, kusą sukienkę i do tego szpilki. Wyglądała jak kurwa, ale mi się podobało.Ja nie musiałem się przygotowywać, tylko czekałem aż nadejdzie wieczór..

12 rozdział


I love bad bitches, that’s my fucking problem” -zabrzmiały pierwsze słowa mojego dzwonka, który od razu mnie obudził. Przetarłam dłonią moją zaspaną twarz i spojrzałam na ekran iPhone’a, na którym widniało imię ‘Michał’. Pierwsze co mi przyszło na myśl to skąd do cholery mam jego numer? Czy naprawdę tamtej nocy byłam aż tak pijana? Patrzyłam jak osłupiała na telefon aż w końcu uświadomiłam sobie, że powinnam odebrać. Przesunęłam opuszkiem palca po ekranie wyświetlacza i przysunęłam telefon do ucha. -Halo? -zapytałam ochrypłym głosem.
-Witaj piękna -powiedział ten cholernie seksowny głos, który ostatniej nocy szeptał mi czułe słówka do ucha. Co się ze mną dzieje? Jeszcze przed chwilą płakałam za Sebą, a teraz myślę jaki Michał ma seksowny głos? Jestem naprawdę dziwna. 
-Cześć skarbie -odpowiedziałam mu na co odpowiedział śmiechem. 
-Wiesz..chciałbym Cię przeprosić za to, że wczoraj byłem tak nachalny. Proszę, spotkaj się ze mną. Wtedy będę miał okazję bardzo ładnie Cię przeprosić.
- Jesteś zboczony..
- Nie ja, tylko ty. Ja miałem na myśli wypad do pobliskiego, nocnego klubu a nie próbę uwodzenia Ciebie, przy czym skierujemy się od razu do łóżka. Niegrzeczna kocica..
- Słysząc jego słowa, moje policzki oblała fala rumieńców, ale jego kolejne słowa wprawiły mnie w melodyjny śmiech. Chwilę rozmawialiśmy omawiając wszystkie szczegóły dotyczące wieczoru. Zaproponował, że po mnie przyjdzie więc bez wahania podałam mu swój adres. Do wieczora przesiedziała na laptopie oglądając stare odcinki ‘Plotkary’ i w międzyczasie coś przegryzając. Kiedy minęła 19:00 wstałam przeciągając się i wbiłam pod prysznic zmywając z całego ciała brud z ostatniej nieprzespanej nocy. Dokładnie umyłam włosy moim truskawkowym szamponem, który zajebiście pachniał. Wypłukałam je po czym wszyłam z pod prysznica wycierając się ręcznikiem. Po chwili zabrałam się za suszenie włosów. Cieszyłam się, że chociaż na moment mogę uwolnić się od ciągłych, natarczywych myśli o Sebastianie. Postanowiłam, że zrobię wrażenie nie tylko na Michale, ale i na każdym mężczyźnie będącym w tym klubie. Gdyby był tam Seba, pewnie usechłby z zazdrości i uświadomił sobie co stracił. Ironicznie uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze, w którym było widać jak zakładam na swoje smukłe ciało koralową sukienkę do połowy ud z koronkową wstawką na plecach. Chowając suszarkę a w międzyczasie wyciągając prostownicę, podpięłam ją do gniazdka aby się nagrzała i żebym zaraz po tym mogła wyprostować nią moje długie, grube włosy. Wychodząc z łazienki wsunęłam na stopy czarne szpilki Louboutin’a po czym wzięłam z przedpokoju torebkę Calvina Kleina i pospiesznie wrzuciłam do niej miętowe papierosy, zapalniczkę, telefon i klucze. Kiedy wyszłam z domu, Michał już na mnie czekał. Rzuciłam mu krótkie ‘cześć’ na co odpowiedział mi uśmiechem i podchodząc do mnie, kurczowo objął mnie w pasie i przycisnął do swojego ciała. Cicho wybełkotał do mojego ucha, że ślicznie wyglądam na co przewróciłam oczami i z melodyjnym uśmiechem na twarzy wyszeptałam w prost do jego warg ciche ‘dziękuję’. Chciałam zrobić na nim jak najlepsze wrażenie. Szczerze powiedziawszy to nie wiem dlaczego. Jak już wspominałam, jestem dziwna. Łapiąc chwilę po tym nadgarstek chłopaka, wywinęłam się z jego objęć i lekko pociągnęłam go za sobą w stronę pobliskiego klubu. Kiedy niespełna po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu bez wahania weszliśmy do środka. Widząc Sebastiana siedzącego przy barze, chciałam zawrócić ale dłoń Michała mnie powstrzymała. Pociągnął mnie w stronę stolika, a sam ruszył w stronę baru. Nawet chyba nie zauważył Sebę, bo po chwili przyniósł dla nas dwa drinki. Cholera.. Przecież miałam nie pić, obiecywałam to mojej matce. Ale miałam mu odmówić jak już mi przyniósł? Wzięłam w moje drobne palce, zimną szklankę i posłałam mu zmysłowo uśmieszek. - Miałeś mnie przepraszać.
- A no tak, jaki rodzaj przeprosin byś chciała?
- Może całusa w policzek? 
- Zanim dam ci całusa to pójdziesz mi ślicznotko po następnego drinka, okay?
- To ty miałeś coś dla mnie zrobić, a nie ja dla ciebie.
- Wybacz skarbie, ale muszę zobaczyć jak twój zajebisty tyłek porusza się w tej kiecce. - Uderzyłam go otwartą dłonią lekko w tors, na co tylko przewrócił oczami, śmiejąc się. Zwilżyłam wargi, biorąc głęboki oddech ruszyłam w stronę baru. Jak na złość wszystkie miejsca przy nim były zajęte, tylko mogłam się wcisnąć poprzez Sebastiana. Postanowiłam nie przejmować się nim i ruszyłam w jego stronę. Otarłam się pośladkami o jego nogi, wchodząc pomiędzy niego a blat baru. Oparłam łokcie o niego, zagryzając dolną wargę. Podniosłam dwa palce do góry, aby barman zjawił się obok mnie. Kiedy już na mnie spojrzał, puściłam mu zalotne oczko, żeby jednak zwrócił się do mnie a nie do plastikowej brunetki. Tak też zrobił. - Whiskey z lodem, poproszę - Powiedziałam melodyjnym tonem głosu, kiedy usłyszałam szept przy moim uchu, przez  co moje ciało zadrżało. - Co ty tutaj robisz? - Odwróciłam się w jego stronę i zlustrowałam z obrzydzeniem jego sylwetkę. Miał podarte dresy i przepoconą koszulkę, a jego włosy były ułożone w nieład. - O to samo mogłabym zapytać się ciebie, darling. - Zmrużyłam powieki i odebrałam od barmana drinka, kiedy już chciałam odejść jego mocne ręce zatrzymały mnie. - Zostań przy mnie..
- Nie kurwa nie zostanę, mam dość. Dopiero co się oderwałam od myśli o tobie, cały czas płakałam. Teraz wyszłam z Michałem, żeby się rozerwać daj mi spokój.
- Z Michałem?
- Tak, z nim. Przynajmniej przez niego nie płaczę.
- To ty teraz z nim chodzisz?
- Nie, nie jestem dziwką, jak ty to ująłeś. 
- Chciałbym..
- Nie kończ, to są tylko puste słowa. Nie ma w nich zero szczerości, mówię prawdę? Jakbyś mógł mnie teraz puścić, bo chcę zapalić. - Specjalnie to powiedziałam prosto w jego oczy, wiedziałam że trafiłam w jego czuły punkt. 
- Przynajmniej on ci pozwala. 
- Nawet o tym nie wie, że palę. Ale pewnie mi pozwoli. A tak poza tym, nie musisz już dzwonić do mojej mamy, sama jej powiedziałam o wszystkim. Też powiedziałam jakim jesteś dupkiem. Więc nawet się nie poniżaj, bo dostaniesz jeszcze od niej. - Wyrwałam się z jego uścisku, idąc w stronę Michała. Widząc mnie uśmiechnął się zadziornie. Spojrzałam przez ramię, Seba cały czas na mnie patrzył. Usiadłam obok Michała, podając mu do dłoni szklankę. Położył dłoń na moim udzie i pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się do niego szeroko, łykając drinka. Zerknęłam tylko na Sebastiana, który cały czas patrzył się na nas. Szczerze to już mi to wisiało, czy on dalej chce ze mną być czy nie. Wolałabym teraz być sama i cieszyć się tym. Uniosłam szklankę do góry i lekko stuknęłam ją z Marka szklanką, a następnie zamoczyłam wargi w zimnym alkoholu, który po chwili rozchodził się po moim ciele..

11 rozdział


Będąc pod jego domem, poczułam zapach papierosów który od razu podrażnił moje zmysły, pragnąc tego. Już chciałam wyciągnąć papierosa z kieszeni, kiedy Olka mnie pociągnęła za dłoń do środka. Dużo ludzi ściśniętych na środku, chłopacy na kanapie pijący piwo, a na nich napalone dziewczyny tańczące erotyczny taniec. Czyli żadna nowość, tyle że połowa z tych napaleńców już poszła do góry, do pokoi żeby się zaspokoić, a nie pokazywać ludziom jaką mają ochotę. Innych to podniecało, a innych denerwowało. Ja raczej nie wchodziłam do żadnej z tych grup. Nie przeszkadzali mi, mogli robić co chcą. A po drugiej stronie grupka młodzieży siedziała, kręcąc po środku pustą butelką od piwa. Grali na całowanie, bo widziałam jak dziewczyny stoją w boku i całują się namiętnie. Zaśmiałam się widząc chłopaków wstających do całowania, nie wiedzieli co robią, bo byli już nieźle nastukani. Nawet rodzice Marka nie wiedzieli, że sprowadza on prochy i alkohol. Im to wisiało, mieli drugi dom więc tam spali. Dlatego też często on robił huczne imprezy. Nagle Marek jak spod ziemi wyrosną i na powitanie klepnął mnie w pośladki. - Te dłonie to przy sobie. - Warknęłam w jego stronę, ale on już ściskał w dłoni pośladek Oli. Ona od razu go uderzyła w ramię. Zaśmiałam się, naciągając końcówki spodenek na pośladki, bo tylko połowę mi zasłaniały, jednak nie przeszkadzało mi to. Od razu podał nam piwo. Zawsze się wahałam czy pić, czy nie. Byłam przecież jeszcze nie pełnoletnia, jednak jeszcze nie upiłam się tak żeby toczyć się do domu. Nie pozwalałam sobie na to, przecież moja matka by mnie zabiła. Wzięłam od niego pierwsze piwo, poszło gładko. Jednak po chwili z Olą, postanowiłyśmy wziąć jeszcze jednego. Cały czas stałyśmy przy barku i moczyłyśmy wargi w ciepłym alkoholu, który pomału rozchodził się przez nasze ciało. W pewnym momencie, znudziło nam się to, dlatego wzięłam dziewczynę za dłoń i pociągnęłam na środek parkietu. Na początku były to proste ruchy, ale z czasem się rozkręcałyśmy ocierając się o siebie ciałami. W pewnym momencie wokół nas zrobił się okrąg, a my nie kończyłyśmy przedstawienia. Ludzie zaczęli gwizdać i klaskać nam do rytmu, żeby było jeszcze zabawniej wypięłam się w jej stronę i zaczęłam ocierać pośladkami o jej krocze, przez co było słychać krzyki i gwizdy. Zaśmiałam się głośno, odwracając się do niej przodem. Przeleciałam wzrokiem po ludziach i ujrzałam w nich znajomą twarz, jednak zignorowałam to. Ola pociągnęła mnie w stronę barku i podała mi kolejne piwo, coraz więcej ich było. A wokół nas zbierało się coraz więcej ludzi. Jeden chłopak zaproponował żebyśmy się pocałowały, zgodziłyśmy się bez wahania, już byłyśmy nieźle nastukane. Złapałam w palce jej brodę i musnęłam lekko jej wargi, odchylając się po chwili. Młodzież wokół nas, zaczęła bić nam brawo. Zaśmiałam się ponownie i przepchałam się przez tłumy, siadając na kanapie. Znów zauważyłam znajomą twarz mężczyzny, ale tylko przeleciała mi przed oczami więc nie zastanawiałam się, kto to może być. Przejechałam palcami, po moich nagich udach jak jakiś chłopak usiadł obok mnie. Przedstawił mi się, miał na imię Michał. Podał mi kolejne piwo, mówiąc że na zdrowie, chciałam odmówić lecz on spojrzał na mnie takim lodowatym wzrokiem, że przestraszyłam się i wzięłam posłusznie w drżące palce zimne piwo. Wypiłam na jednym łykiem. On podał mi kolejne, a ja już się przy nim rozluźniłam. Zaczął żartować, przez co głośno się śmiałam. Dobrze bawiłam się w jego towarzystwie. W pewnej chwili kazał mi usiąść na kolana, zrobiłam to co chciał. Usiadłam okrakiem na jego kolanach, kładąc dłonie na jego ramionach. Przybliżył się do mnie chcąc mnie pocałować, ale nagle poczułam mocne szarpnięcie mnie do tyłu, tak że spadłam z kolan chłopaka. Odgarnęłam włosy, spadające mi na twarz do tyłu, patrząc na wściekłą twarz Sebastiana. Widział, że byłam pijana więc tylko pokiwał głową na mój widok. Złapał w pięści koszulkę Michała, podnosząc go do góry. Przycisnął go do ściany i uderzył go z pięści w twarz, wstałam i podbiegłam do niego szarpiąc go za ramię. - Seba! Przestań do cholery! - Od mnie tylko odtrącił, że straciłam równowagę. Michał spadł na ziemię, a ten go jeszcze kopnął parę razy w brzuch i plunął mu w twarz. - To za to, że dotykałeś mojej dziewczyny. Pamiętaj, że ze mną się nie zadziera. - Wysyczał, patrząc mu w twarz. Splotłam palce dłoni ze sobą, patrząc na Sebastiana. Jeszcze nigdy nie widziałam go takiego wściekłego. Spojrzał na mnie i złapał mnie mocno za nadgarstek, wyciągając z tłocznego otoczenia. Gdy już byliśmy na zewnątrz, zaczął.
- To ty kurwa nie możesz trzymać łap przy sobie, kurwa? Możesz raz jak wychodzisz mnie nie zdradzić!?
- Nie zdradziłam cię!
- Zamknij kurwa się, ja mówię. Nie zdradziłaś, ale prawie to kurwa zrobiłaś. Jeszcze ten pocałunek z Olą! No ja pierdole, jeszcze się nachalałaś. Jak cię matka zobaczy to co zrobisz? Pomyślałaś? Nie będziesz mogła nigdzie wychodzić! Pomyśl kurwa następnym razem.
- Gdzie idziemy? - Spojrzałam jak kierujemy się w jakąś nieznaną mi alejkę. Wiem, że przerwałam jego monolog, ale naprawdę nie miałam ochoty go słuchać.
- Do mnie, a gdzie chciałaś? Żeby cię matka zobaczyła? Chyba jesteś pojebana, tak jesteś; widząc co zrobiłaś.
- Uspokój się! Zachowujesz się jakbyś był do chuja moim ojcem! Wracam do domu. - Odwróciłam się na pięcie, jednak poczułam ten mocny uścisk na moim nadgarstku. Poczułam jego zimny oddech na mojej szyi, na który się wzdrygnęłam. 
- Idziesz ze mną i nie ważne czy moi rodzice cię zobaczą, czy nie. Ich to i tak jebie. Nawet nie myśl, że cię puszczę samą. - Przewróciłam oczami i próbowałam wyrwać dłoń z jego uścisku. Nie chciałam z nim rozmawiać, lub słuchać jego dennych wypowiedzi. Naciągnęłam spodenki na pośladki, dlatego skierował na nie wzrok. - Jeszcze się ubrałaś jak dziwka, mm. - Zaśmiał się ironicznie i złapał mnie w pasie, przerzucając mnie jak lalkę przez ramię. Zaczęłam piszczeć, a zarazem krzyczeć żeby mnie puścił. On tylko zaśmiał się i powiedział, żebym się uspokoiła bo jest noc. Wzięłam głęboki oddech, próbując się uspokoić. Po chwili chyba doszliśmy do niego, bo zobaczyłam jak drzwi przede mną są zamykane. Wszedł po schodach do jego pokoju, przez co moja głowa cały czas podskakiwała. W końcu doszliśmy, zamknął drzwi na klucz i postawił mnie na ziemi. Naciągnęłam rękawy od koszuli, przyglądając się jemu. Jak nasze wzroki się spotkały, to ja od razu mój spuściłam na ziemię, przygryzając wargę. Nie chciałam nic od niego, tylko żeby mnie odprowadził do domu. Nie chciałam słyszeć jego durnych kazań. I tak będę robiła co chcę, mimo że mu się to nie podoba. Widząc jak zrobił krok w moją stronę, zrobiłam krok do tyłu. Widocznie się zdziwił, bo od razu zaczął: - O co ci do chuja chodzi? Nie dość, że zabieram cię do siebie po TAKIM czymś, to ty jeszcze masz do mnie wąty? 
- Mogłeś mnie nie zabierać, nic złego nie zrobiłam.
- Śmieszna jesteś wiesz? Ubierz tą bluzę i idź spać, bo nieźle jesteś pijana. Nawet nie wiesz co robisz. - Ściągnął z siebie bluzę, rzucając mi ją do rąk. Złapałam ją i zaczęłam się rozbierać. Czułam jak jego wzrok mnie przeszywa, przez co miałam dreszcze a moje dłonie zaczęły drgać. Kiedy zrzuciłam z siebie ubrania, zostając w samej bieliźnie, słyszałam jego kroki. Ale szybko zarzuciłam na siebie jego koszulę, składając ubrania oraz kładąc je na krześle. Weszłam do łóżka i okryłam się kołdrą, po chwili już czułam przyjemne ciepło obok mnie, tak jak było ostatniej nocy. Lubiłam to czuć, ale on przesadzał. Niewinny pocałunek z przyjaciółką i siedzenie u kolesia na kolanach? Nie no, może to była lekka przesada, ale byłam pijana. A on dokładnie obserwował tej nocy, widział dokładnie co robię. Ale zatrzymać mnie nie chciał i jeszcze się czepiał? Nie rozumiałam go. Przymknęłam lekko powieki, próbując zasnąć. Lecz on mi na to nie pozwolił. Ułożył dłoń na moim biodrze i pocałował mnie w wargi, odchyliłam się od niego, mimo że moje ciało strasznie pragnęło jego pocałunków. On nie zważając na mój protest, zaczął składać pojedyncze pocałunki na mojej szyi. Odpłynęłam, już nie mogłam nic zrobić, poddałam się. Przybliżył się do mnie jeszcze bardziej, tak że nasze ciała się dotykały. Ułożyłam dłoń na jego karku, gładząc go opuszkami palców. Czułam, że jego ciało przechodzą dreszcze na co uśmiechnęłam się pod nosem. Ale, że byłam zmęczona to pod wpływem jego pocałunków usnęłam. Jednak nie mogę uprawiać seksu, jak jestem pijana. To już wiedziałam.. 
Obudziłam się, czując na sobie promienie słoneczne. Seba jeszcze spał, przyklejony do poduszki. Jego wargi były rozchylone i lekko chrapał. Na co zaśmiałam się cicho, pogłaskałam go po policzku, patrząc na jego zaspaną twarz. Kochałam go, można ta kłótnia była za ostra dla nas, ale jakoś sobie poradziliśmy. Cieszyłam się, że wtedy mnie zatrzymał. Gdybym wróciła do domu matka pewnie by mnie zabiła. Podniosłam się lekko z łóżka, gdy nagle poczułam ostry ból głowy. Kac, westchnęłam cicho i zaczęłam szturchać Sebę. - Seba.. Kochanie.. Myszko… Kurwa Sebastian! - Warknęłam tym razem głośniej, jednak on nie zamierzał się obudzić, tylko obrócił się na drugą stronę mrucząc coś pod nosem. Chciałam, żeby dał mi tabletkę. Jednak na niego nie mogłam liczyć. Wstałam, próbując utrzymać się prosto na nogach. Gdy wpadłam na jakąś szafkę od razu zaczęłam po niej szperać. Znalazłam jakieś tabletki na ból głowy, popiłam je wodą i położyłam się obok Sebastiana. On nadal spał, a moja głowa przestawała mnie powoli boleć. Patrzyłam na biały sufit, na którym było napisane ‘DON’T LOOK AT THIS, BITCH’ zaśmiałam się cicho, a po chwili poczułam chęć zapalenia. Wiedziałam, że Seba nie lubił kiedy to robiłam ale musiałam. Wstałam i wyciągnęłam z torebki papierosy, wychodząc na mały balkonik. Oparłam o barierkę ręce, zaciągając się nikotyną, po dłuższej chwili trzymania w płucach dymu wypuściłam go przez wargi. Nagle usłyszałam zaspany głos Sebastiana: - Musisz palić w moim domu? Wiesz, że nie lubię kiedy to robisz.
- Wybacz, musiałam. - Wyrzuciłam niedopałek za balkon i odwróciłam się do niego przodem, lustrując jego sylwetkę. Miał tylko bokserki, a słońce oświetlało jego wyrzeźbiony brzuch. Przygryzłam dolną wargę, a następnie podniosłam wzrok na jego twarz.
- Ja pierdole, ale śmierdzi.. Nie boli cię głowa? - Przybliżył się do mnie i objął dłońmi moją twarz. Zaśmiałam się cicho, bo czułam się jak małe dziecko, które chce się przytulić z rodzicem.
- Bolała, chciałam żebyś dał mi tabletkę ale ciebie nie da się obudzić.. - Westchnęłam cicho i objęłam go rękoma w pasie, przygryzając dolną wargę.
- Mogłaś pocałować, skarbie.. A poza tym, świetnie wczoraj wyglądałaś. 
- No wiem, wiem. A ty cały czas tam byłeś i patrzyłeś na mnie. Dlaczego mnie nie powstrzymałeś przed opiciem się jak jakiś żul?
- Chciałem widzieć co się bardzie dalej działo, jak się akcja rozwinie..
- Chciałeś patrzeć jak siadam jakiemuś gościowi na kolanach?
- Nie było tego w moim planie.
- A jednak mi pozwoliłeś.
- Przecież cię w ostatniej chwili od niego odepchnąłem. O co ci do chuja chodzi?
- A potem się o to rzucałeś. 
- Nie tylko o to.
- O to, że się pocałowałam z moją przyjaciółką. Naprawdę o to? - Odepchnęłam go lekko od siebie, krzywiąc się. On przygryzł dolną wargę, próbując się opanować. 
- Mogłaś mu nie siadać.
- Przecież byłam pijana! Ty mi na to pozwoliłeś, cały czas na to patrzyłeś. A teraz kurwa wielki problem. Weź idę do domu, bo widzę że ta rozmowa nie ma sensu. - Ominęłam go i weszłam do pokoju. Zrzuciłam z siebie jego bluzę i ubrałam wczorajsze ubrania. Nawet nie przeszkadzało mi to, że patrzył na moją prawie nagą sylwetkę. Byłam na niego wkurzona. On na mnie też, dlatego mnie puścił z jego domu. Kiedy się ubrałam, poprawiłam włosy i wyciągnęłam z kieszeni papierosy, kierując się w stronę wyjścia. Kiedy już chciałam wyjść on wyszarpnął z mojej dłoni paczkę.  - Co ty robisz? - Skrzywiłam się, wyciągając dłoń w jego stronę żeby mi oddał papierosy. - Oddaj je, są moje. Za mojej matki pieniądze je kupiłam.
- A twoja matka wie że palisz?
- Nie i się nigdy nie dowie, oddawaj.
- Może jednak powinna wiedzieć? - Powiedział, podrzucając paczkę w dłoni. Zmrużył oczy, cały czas patrząc na mnie. Zagryzłam mocno zęby, żeby nie wybuchnąć, jednak mi się to nie udało. 
- Nie powiesz jej to, nie odważysz się..
- A jednak? - Podniósł ze stołu telefon, uśmiechając się do mnie.
- Jesteś beszczelny! Nie wiedziałam, że jesteś do czegoś takiego zdolny. Odwal się ode mnie, jesteś fałszywy rozumiesz? Nie wiem jak mogłam się w kimś takim zakochać.
- A ty jesteś dziwką.
- Że co?! - Nie mogłam uwierzyć, co on do mnie powiedział. Zabolało mnie to, nawet bardzo. Miałam ochotę się rozpłakać, lecz cały czas powstrzymywałam to.
- To co słyszałaś. 
- Nikt mnie nie będzie obrażał, rozumiesz? Nikt, chyba pora żebyśmy od siebie odpoczęli. - Powiedziałam drżącym głosem, biorąc od jego paczkę papierosów. Od razu schowałam ją do torebki. Założyłam na stopy szpilki i zamknęłam na chwilę powieki.
- Chyba masz rację, nie mam ochoty zadawać się z dziwką.. - Znów to powiedział. Uderzyłam go dłonią w twarz i wybiegłam z jego domu, trzaskając drzwiami. Będąc już za nimi, moje oczy zapełniły się łzami, które od razu spłynęły z moich oczu. Skierowałam się w stronę mojego domu, w którym się po chwili znalazłam. Mama widząc mnie uśmiechnęła się i zapytała jak tam impreza, ale kiedy odwróciłam się w jej stronę i zobaczyła moje oczy całe czerwone od płaczu, podbiegła do mnie i mnie mocno objęła w pasie. Cieszyłam się, że nie pytała mnie dlaczego płaczę. Cały czas płakałam. Ogarnęłam się po chwili i mama powiedziała, żebym poszła się przemyć a ona zrobi mi śniadanie. Pokiwałam głową, cały czas wycierając zły, które spływały mi po policzkach. To koniec, tak tylko mogłam to ująć. Nie rozumiałam, jak on mógł mi coś takiego powiedzieć? Może byłam nie rozsądna, bo byłam pijana, a ten od razu że jestem dziwką. Nie można było coś takiego ciągnąć. Przemyłam się szybko i weszłam do łóżka. Mama mi zrobiła kanapki, zjadłam tylko jedną bo nie mogłam więcej zjeść. Cały czas płakałam. Zasnęłam na chwilę, dlatego też się uspokoiłam. Kiedy się obudziłam zobaczyłam moją mamę, siedzącą przy mnie. Zapytała się mnie, co się stało. Powiedziałam jej, o wszystkim. Nie zamierzałam jej kłamać. Ona zaczęła..:
- Wiesz.. Nie spodziewałam się po tobie, że palisz. Ale robisz to nałogowo. Nic nie mogę na to poradzić.. Ale nie możesz płakać przez chłopaka, widocznie nie jest ciebie warty jeżeli wyzywa cię od dziwek jak się pocałowałaś z Olą i usiadałaś temu chłopakowi na kolanach. Byłaś przecież pijana.. Boże pijana, moje dziecko 16 letnie jest pijane. Jak to brzmi. Kochanie, wiesz że jesteś za młoda!
- Mamo to był pierwszy raz! Nigdy się tak opiłam! Czasami tylko wzięłam piwko..
- Dałabym ci szlaban na wszystko, ale i tak wiem że to nic nie da. Będziesz teraz siedziała w łóżku szlochając, więc i tak nigdzie nie wyjdziesz. Kiedy się ogarniesz to wyjdziesz na zewnątrz. Obiecaj mi, że nigdy się nie opijesz i nie weźmiesz alkoholu do ust.. Papierosy przelecą, ale alkohol nigdy..
- Obiecuję mamo.. 
- No dobrze.. Chcesz coś może? Jakąś czekoladkę? Cukierka? Wiem co wtedy młoda kobietka potrzebuje.
- Potrzebuje jego..
- Nie będzie jego, rozumiesz? Zranił cię zbyt mocno, wina leży też po twojej stronie ale ty nie możesz tak przez niego płakać. Nie jest tego wart. Ja teraz idę do sklepu i tak ci coś kupię.. - Wstała i pocałowała mnie w czoło, a następnie wyszła z mojego pokoju. Przymknęłam powieki, a jak usłyszałam dzwonek mojego iPhone’a od razu odebrałam, nie wiedząc z kim rozmawiam. 
- Trzymasz się po wczorajszym? No i jak z Sebastianem? - Usłyszałam melodyjny głos Oli. Westchnęłam cicho, ale po chwili zaczęłam:
- Nawet, zerwaliśmy.. - Powiedziałam cicho, a mój głos drżał. Ona to słysząc umilkła.. Dopiero po chwili powiedziała:
- Przyjść?
- Nie dziękuję..  Poradzę sobie sama..
- Wiem, że nie poradzisz.. Ale jak będziesz chciała żebym przyszła to od razu dzwoń, pisz lub whatever, okej?
- Spoko..
Odłożyłam słuchawkę, a wracając myślami do dzisiejszego poranku zły do oczu znów mi napłynęły,a następnie poleciały mi po policzku.

10 rozdział


Obudziłam się kładąc dłonią moją aksamitną pościel, szukając ciepłego ciała. Jednak niczego nie wyczułam, dlatego też podniosłam gwałtownie powieki jak i przy tym całe ciało.  Zgarnęłam włosy, które lekko spadały na moje czoło, oglądając się po pokoju. Zobaczyłam tylko na biurku małą karteczkę, wzięłam ją do dłoni próbując coś odczytać. “Poszedłem do domu, ale przyjdę później. Nie chciałem żeby twoja mama mnie zobaczyła, do zobaczenia”, a pod spodem napisane “Sebastian”.Uśmiechnęłam się pod nosem i rozciągnęłam swoje smukłe ciało, podnosząc się powoli z łóżka. Weszłam do łazienki, ogarniając się. Założyłam dżinsy, niebieską koszulę, dżinsowy bezrękawnik a do tego niebieskie vansy. Wyprostowałam włosy, psikając się jakimś przypadkowym zapachem. Wciągnęłam je do nosa, wchodząc do kuchni. Mama już poszła, westchnęłam pod nosem i spojrzałam na Kilera, który siedział przede mną ze smyczą. Zobaczyłam na godzinę.. 6:30 - co tak wcześnie? Zjadłam śniadanie i wybiegłam z małym na podwórko, chowając do kieszeni spodni papierosy i gumę do żucia. Pokierowałam się w stronę parku, a kiedy już się tam dotarłam, rozpięłam psa ze smyczy, a sama odpaliłam papierosa mocno zaciągając się smakiem nikotyny. Mlasnęłam ze zadowolenia, już dawno nie paliłam, cały czas czułam ten głód. Zaciągnęłam się ponownie, zamykając powieki. Nagle usłyszałam szept, proszący o papierosa. Nie odwracałam się, tylko przypominałam sobie w pamięci skąd pamiętam ten głos. Olka! Nie wierzę, ona pali? A poza tym, co tutaj robi? Tak jest wcześnie, odwróciłam się i zlustrowałam dokładnie jej spoconą sylwetkę w dresie, zaśmiałam się a ona się tylko skrzywiła. Wyciągnęłam jej papierosa, a ona włożyła go sobie pomiędzy wargi. Podpaliłam jej, a następnie patrzyłam jak zaciąga się nim, a resztki nikotyny wypływały swobodnie z jej nosa. - Długo palisz? - Skierowałam do niej pytanie, ponownie zaciągając się papierosem, przytrzymałam dym w płucach, tak długo jak ona myślała nad odpowiedzią. Kiedy w końcu zaczęła mówić, powoli wypuściłam dym.
- Od początku roku szkolnego, a ty?
- Ja tak samo.. Dawno się nie widziałyśmy.
- No ja też bym się z tobą nie chciała widywać, jeżeli twój brat by mnie zranił.. - Machnęłam dłonią na jej słowa, na co ona się zdziwiła. Zaśmiałam się i przewróciłam oczami.
- Nic się nie dzieje, to był flirt. Tak naprawdę kogoś innego kocham..
- Walisz! Kogo? 
- No Sebastiana, głupio się pytasz. - Zaśmiałam się, a ona tylko pokiwała głową. Zaciągnęłam się ponownie papierosem i przymknęłam powieki, przytrzymując dym w płucach. Cały czas czułam wzrok Oli na mnie, dlatego wypuściłam resztki nikotyny i spojrzałam na nią pytającym głosem.
- Co?
-Nie nic, tylko dawno się nie widziałyśmy.. Może gdzieś wypadniemy razem, co?
- No spoko, gdzieś proponujesz? - Spojrzałam na nią, a na jej wargach namalował się cwany uśmieszek. Wiedziałam, że coś kombinuje.
- Znasz Marka?
-No pewnie! On najlepsze domówki robi.
- No właśnie, dzisiaj wieczorem robi. Idziemy?
- Zgupiałaś?! Przecież jest środek tygodnia.
- No ale moja mama mi pozwoli, a twoja zresztą też.
- No dobrze! Moja suczka - klepnęła mnie w pośladki, jak ugniatałam niedopałek stopą. Zaśmiałam się głośno i ścisnęłam w palcach jej pośladek, spojrzałam w jej oczy i oblizałam zmysłowo wargi. Po chwili oby dwie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem, puściłam jej tyłek. A ona przybliżyła się do mnie i pocałowała mnie w policzek, mówiąc że spotkamy się w szkole i że wszystko w niej omówimy co do imprezy. Miałam trochę mieszane uczucie, bo wiedziałam że jak Seba się dowie że idę to mnie nie puści bez niego, a chciałabym pójść tylko z Olą. On jest bardzo zazdrosny, więc nie wiedziałam co mam robić. Złapałam Kilera i ruszyłam do domu. Spojrzałam na iPhone’a - 7:05. Jeszcze miałam pół godziny na autobus, więc spokojnie mogłam coś porobić. Kiedy wbiłam do domu, zauważyłam Sebę siedzącego przy stole. Rozpięłam pitbulla i ruszyłam w jego stronę siadając na jego kolanach okrakiem. - Dlaczego mi uciekłeś dzisiaj? Źle mi się spało.. - Mruknęłam przeciągliwie, ułożyłam palce na jego klatce piersiowej i musnęłam delikatnie jego wargi. Od razu odwzajemnił pocałunek, układając dłonie na moich biodrach. Jęknęłam cicho w jego wargi, na co oderwał się ode mnie. - Mała uspokój się, albo cię przerucham na tym stole.. - Zaśmiałam się głośno i wstałam z jego kolan, kręcąc głową. 
- Mamy jeszcze pół godziny, co robimy?- Usiadłam na stole, patrząc na niego. Przygryzłam dolną wargę, czekając na jego odpowiedź.
- Wiesz czego ja chcę..
- A ja chcę żeby to odbyło się w moim łóżku, w nocy wśród świec i płatek róż.
- To mamy tylko łóżko, nie uda się?
- Nie skarbie. 
- Szkoda, jak chcesz żeby tak było to ci załatwię to , okej?
- Spoko, moja mama za niedługo wyjeżdża na urlop. Ale wiesz..
- Nie bój się.
- Nie o to mi chodzi..
- To o co?
- Bo dzisiaj jest impreza u Marka i ja idę z Olą, nie będziesz zły?
- Nie dlaczego? Spokojnie możesz iść, też tam mogę się na chwilę pojawić bo z chłopakami na pewno wypadniemy zobaczyć, czy nikt nikomu nie zagraża. A poza tym, trawkę muszę od Łukasza wziąć dla Maksyma.
- Maksyma?
- Tak, pogodziliśmy się.
- A nie no dobrze.. Chodź do szkoły, myszko bo za chwilę się spóźnimy na autobus. 
- Luz.
Wstałam i podeszłam do wielkiego lustra. Poprawiłam włosy, a po chwili pojawił się obok mnie Seba, kładąc dłonie na moich biodrach. Zaśmiałam się cicho i ułożyłam dłonie na jego dłonie, patrząc na nasze odbicie w lustrze. Przymknęłam powieki, czując jego miękkie wargi na mojej szyi, przez co przechodził przez moje ciało dreszcz. Dopiero jak się ode mnie odsunął to wróciłam do normalności i nasunęło mi się pytanie. - Ej, a jak ty się dostałeś do domu?
-Wziąłem twój klucz, podejrzewałem że pójdziesz na bucha. - Przybliżył się do mnie, a jego ciepły oddech otulił moją twarz, na co przymknęłam powieki. - Czuć - warknął, a ja podniosłam powieki i przewróciłam oczami.
- A ty palisz trawkę i ci jakoś nie wypominam.
- Nie ja, tylko Maksym.
- Nie mów, że z nim nie palisz.
- No palę..
- No właśnie.
- Ale nie non stop, tak jak ty papierosy.
- Oj, czepiasz się. A poza tym, nie cały czas.
- Dobrze, chodź już do szkoły. - Pokiwałam głową na jego słowa i założyłam czarną torbę na ramię. Spojrzałam na niego, jak ubiera na jedno ramię plecak.Uśmiechnęłam się do niego i wyszłam z nim razem z domu. Po chwili znajdowaliśmy się w szkole, poszliśmy spacerem bo było jeszcze dużo czasu. Będąc już w niej, rzuciłam się na Olę przytulając ją. Seba spojrzał na mnie dziwnie, na co zaśmiałam się. Musnęłam jej ciepły policzek, odchylając się. Resztę dnia przechodziłyśmy razem, ustalając w co się ubierzemy na imprezę. Ona miała ubrać koralową sukienkę, do połowy ud, która była dłuższa z tyłu. A dla mnie ustaliłyśmy krótkie spodenki i jasno fioletową bokserkę, żeby nie było za odważnie to jeszcze na to rozpiętą koszulę dżinsową. Po szkole wstąpiłam do niej po sukienkę, a następnie ruszyłyśmy w stronę mojego domu. Mama od razu się spytała, gdzie się dzisiaj wybieram. Ja jej opowiedziałam o imprezie i że każdy tam będzie, więc muszę iść. Zgodziła się i od razu napisała mi usprawiedliwienie. Wchodząc do pokoju, zauważyłam Olę w sukience, szukającej jakieś szpilki. Zaśmiałam się i wyciągnęłam z innej szafy różowe buty, które jej idealnie pasowały. Pomalowałam ją i ułożyłam jej włosy w koka. Naprawdę wyglądała wystrzałowo, klepnęłam ją w pośladki, śmiejąc się. Po chwili sama wskoczyłam w ubranie, zakładając na stopy szpilki. Ona mnie pomalowała i wyprostowała moje blond włosy. Stanęłyśmy koło siebie przed lustrem i stwierdziłyśmy, że wyglądamy seksownie, na co się zaśmiałyśmy. Wzięłam pierwszą lepszą torebkę i wpakowałam do niej papierosy, jak i gumę do żucia. Po chwili byłyśmy gotowe, wychodząc, kierując się w stronę domu Marka. Już z daleka było widać jego oświetlony dom, wokół którego bawiliśmy się ludzie. Tak, ta impreza będzie nie zapomniana.. 

9 rozdział


Sebastian zaczął schodzić z pocałunkami jeszcze niżej. Powoli podciągnął moją bluzkę do góry. Byłam rozkojarzona, ale nie tak żeby się z nim kochać. - Em.. nie, Sebastian przestań.. - Spojrzał na mnie zdziwiony, ale chyba to zaakceptował bo położył się obok mnie obejmując mnie ramieniem. Spojrzał mi w oczy i zaczął mówić szeptem: - Jak nie jesteś jeszcze gotowa to rozumiem, nic się nie stało - Uśmiechnął się do mnie ciepło, a ja tylko odwzajemniłam jego uśmiech i wstałam z łóżka, rozpuszczając włosy z kucyka. Rzuciłam mu gumkę, na co on tylko zaśmiał się. Otworzyłam boczne drzwi w mojej sypialni, które prowadziły do łazienki. Chciałam już wejść kiedy on mnie zatrzymał - Gdzie ty idziesz?
- Umyć się? - powiedziałam rozbawionym tonem głosu. On tylko pokiwał głową i wziął mojego laptopa na kolana, od razu coś wpisując. - Za chwilę wrócę.. A ty będziesz dzisiaj u mnie spał, czy co? Bo nie rozumiem tego - pokazałam palcem na niego, jak leżał rozwalony na moim łóżku. Zaśmiałam się, cały czas patrząc na niego.
- Tak zostaję, nie wiem jak wytrzymam przy tobie. Ale chyba jakoś muszę co nie? - Ja tylko wywróciłam oczami i weszłam do łazienki. Rozebrałam się z myślą, że on jest za drzwiami i w każdej chwili może wejść. Przestraszyłam się, dlatego zamknęłam drzwi. Wiem, że nie powinnam się go bać. Nic by on nie zrobił, czego nie chcę. Wzięłam głęboki oddech i weszłam pod prysznic, który oblewał mnie ciepłą wodą. Wymyłam się szybko i wytarłam ręcznikiem. Kupiłam sobie nową szczoteczkę do zębów, ale jakoś do mnie nie przemówiła. Wolałam umyć moją starą. Kiedy już to zrobiłam ubrałam bieliznę i zaczęłam szukać po całej łazience koszuli nocnej, nie mogłam jej znaleźć. No nic, musiałam wyjść w bieliźnie.. Wyszłam powoli, a on widząc mnie uśmiechnął się zadziornie, na co do moich policzków dopłynęła krew. - Kusisz mnie mała, weź się lepiej ubierz.
- Gdybym miała w co, chyba mama mi wzięła koszulę do prania - pochyliłam się nad szafką, szukając koszuli bezskutecznie. Westchnęłam pod nosem, że jednak jej nie ma. Odwróciłam się pomału w jego stronę,  widząc jego umięśniony tors, zabrakło mi tchu w piersiach. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Od się tylko zaśmiał i podał mi swoją bluzę. Wzięłam ją i ubrałam. Rozpięłam stanik, który spał na podłogę. On je złapał, podając mi go do dłoni z zadziornym uśmiechem. - No nie uśmiechaj się tak, no.. - powiedziałam cicho i schowałam biustonosz do szafki, a następnie wskoczyłam do łóżka, obejmując się kołdrą. On tylko się zaśmiał na moje słowa. - Na szafie w łazience, masz czysty ręcznik. A w kubku nową szczotkę do zębów, kupiłam ją dla siebie ale jak ty jesteś to sobie nią umyj. - Powiedziałam do niego ciepło, cały czas patrząc jak jego sylwetka się porusza po moim pokoju. Po chwili jednak zaniknął w łazience. Wzięłam głęboki oddech i położyłam laptopa na moich kolanach. Od razu w wyszukiwarce wpisałam Facebook a po chwili mi weszła strona. Zaczęłam przeglądać posty znajomych. Niektóre komentowałam, a inne polubiłam. Nie zorientowałam się jak czas szybko przepłynął, bo po chwili z łazienki wyszedł Seba wycierający swoje czarne włosy, w samych bokserkach. No nie mogłam przestać na niego patrzeć, on chyba to zauważył dlatego zaśmiał się. Odchylił kołdrę i wszedł do mnie, przytulając się do mnie. Odwzajemniłam jego uścisk, było mi przyjemnie, ale po chwili zadzwonił do niego telefon. - Halo? - odpowiedział zdenerwowanym głosem, chyba nie miał ochoty teraz na rozmowę. - No chyba cię pojebało, teraz nie mogę. Jutro go załatwimy. Bo Maksym pierdoli, uspokójcie się. Jutro to omówimy i w nocy załatwimy gościa. No i nie przyjdę na noc. Tak zostanę u niej.. Zamknij się kurwa debilu, siema - tak się zakończyła rozmowa, odchyliłam się od Seby przyglądając się mu uważnie.
- Miałeś z tym zakończyć..
- Przepraszam, ale muszę.. Obiecuję ci że tobie nic się nie stanie..
- Nie wiem, naprawdę nie wiem. Ale ja się boję, wiesz jak ja się bałam ostatniej nocy? A co by było gdyby rodzice byli w domu, co? - powiedziałam do niego zdenerwowanym tonem głosu. On tylko przejechał dłonią po moim udzie.
- Kinga..
- Nie Kinga! Wybierz albo to dziwne zajęcie, albo ja. - Stanęłam przed nim, krzyżując dłonie na piersi. Spojrzałam głęboko w jego oczy.
- Nie  możesz do cholery stawiać mi ultimatum! To moje życie, nie rozumiesz tego? Jak nie będę z nimi chodził, to nie będę miał gdzie do chuja mieszkać. To teraz ty się musisz zastanowić czy chcesz być ze mną i narażać się na śmierć, bo ja z tego nie zrezygnuję. Mam nadzieję, że mnie zrozumiesz.. Wiesz dlaczego zacząłem to robić? Przez moją byłą. To ten, którego chcieliśmy dzisiaj zabić przejechał ją. Zbił ją, ja tego nie odpuszczę. Muszę go zabić, wtedy sobie odpuszczę z tym..
- Okej.. - Usiadłam przy nim i przytuliłam się do niego, zaciągając się jego świeżym zapachem. On tylko mnie objął i pocałował w czoło. Nim się zorientowaliśmy zasnęliśmy razem do siebie przytuleni..

8 rozdział


"Płacz jest mową ciała, gdy usta nie potrafią wytłumaczyć bólu jaki czujemy."
Cały czas bolało mnie, to co do mnie powiedział. Cały czas widziałam go w moich myślach. Widziałam jego dzikie oczy i klatkę piersiową, która podnosiła się ze złości. A ja nic nie zrobiłam. Przykro mi było, że on to widział. Nie chciałam się z Maksymem całować, a tym bardziej stać z nim. To on doprowadził do tego, a ja nie miałam żadnego wpływu co się stało. Wyszłam na mój mały balkon. Rozejrzałam się dookoła, czy nikogo nie ma i zapaliłam papierosa, mocno się nim zaciągając. Łzy cały czas płynęły mi po policzkach, musiałam go sobie wybić z głowy. To nie jest odpowiedni chłopak dla mnie. Znajdzie sobie lepszą ode mnie, ona będzie zawsze przy nim. Przypomniałam sobie jak go spotkałam. Jak go zobaczyłam przy grobie dziewczyny. Można ona inaczej zginęła? Nie wpadła pod samochód tylko jeden z Sebastiana wrogów ją zabił. Nie zamierzałam się za niego poświęcać, jak on mi mówi Spierdalaj. Może dla niego nic to nie znaczyło, ale dla mnie wiele. Sebastian był pierwszym chłopakiem, którego traktowałam poważnie. To jego właśnie pożądałam, uświadomiłam to sobie. Ale jak on nie chce żebym z nim była, to mógł to powiedzieć normalnie a nie w taki sposób. Może chciał mnie tylko wykorzystać w sprawach łóżkowych? Nie wiedziałam, ale usłyszałam kroki mamy po schodach. Szybko zgasiłam peta i weszłam do pokoju, zamykając drzwi od balkonu. - Idź z Kilerem na spacer, dawno nie byłaś z nim. Ja ciągle musiałam z  nim chodzić.. - Powiedziała oschle, a kiedy zauważyła że mam policzki mokre i oczy całe czerwone to podeszła do mnie i przytuliła mnie mocno. Nic nie powiedziała, tylko stała i przytulała mnie. Wiedziała, że jak zapyta to i tak jej nie powiem. Nie lubiłam dzielić się swoimi uczuciami. Mocno zaciskałam powieki, żeby znów się nie rozkleić. Westchnęłam cicho, czując jak się ode mnie odsuwa - Jak chcesz to ja mogę pójść z Kilerem, bo widzę że dzisiaj nie jesteś w stanie..
- Nie mamo, pójdę. Dobrze mi to zrobi, naprawdę.. - Ona tylko uśmiechnęła się i powiedziała, żebym się ogarnęła bo wyglądam okropnie. Zaśmiałam się tylko i weszłam do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Faktycznie wyglądałam okropnie. Włosy miałam poklejone od słonych łez. Pasowało by je umyć, ale nie miałam czasu. Kiler już przy mnie stał, ocierając się swoim miękkim ciałem o moje nogi. Uśmiechnęłam się tylko i rozczesałam moje długie włosy, wiążąc je w koka. Umyłam twarz mydłem i nałożyłam lekki podkład, a rzęsy przejechałam tuszem. Ubrałam na siebie kurtkę moro i czarne vansy. Nie chciało mi się zbytnio stroić. Wzięłam jeszcze brązową torebkę, do której spakowałam papierosy i zapalniczkę. Założyłam pitbullowi smycz i wyszłam z domu, zaciągając się świeżym powietrzem. Tak, tego mi brakowało. Weszłam z psem do parku. Rozpięłam go ze smyczy, pozwalając mu pobiegać. Było już ciemno, prawie już nikogo nie było. Tylko młodzież po krzakach zaciągała się trawką. Było ich widać. Ale tak to nikogo nie było, więc spokojnie wyciągnęłam z torebki  papierosy, zaciągając się jednym. Zamknęłam powieki, przytrzymując dym w moich płucach. Wypuściłam go rozchylając lekko wargi, przy czym otworzyłam powieki. Widząc stojącego przede mną Sebastiana wstałam i zaczęłam wołać Kilera, kiedy go chciałam ominąć złapał mnie mocno za nadgarstek. Wyrzuciłam ze zdenerwowania papierosa. Łzy dopłynęły do moich oczu. Spojrzałam w jego oczy i wyjęłam z jego uścisku dłoń - Czego chcesz? Kazałeś mi spierdalać, więc spierdalam. Nawet mnie nie zatrzymuj, nie wiesz przez co przeszłam. Nie chcę tego znowu. Odpuść sobie przeprosiny, które dla ciebie i tak nic nie znaczą. Oboje wiemy, że chciałeś się tylko we mnie zamoczyć. Nie udało ci się, więc kazałeś mi spierdalać. Zapomniałeś tylko że do  Maksyma mam spierdalać, tak? Wiesz, chyba jednak do niego pójdę bo nie mam ochoty na ciebie patrzeć - Wyrzuciłam z siebie wszystko jednym tchem, cały czas patrząc w jego oczy. Jego klatka piersiowa podnosiła się i opadła ze złości. Dłonie zacisnął w pięść. Zaczęłam się trochę bać, ale on tylko objął mnie mocno w pasie i przycisnął do siebie całując zachłannie w wargi. Wepchnął język do moich warg, nie patrząc na sprzeciwy z mojej strony. Chcąc nie chcąc, odwzajemniłam jego pocałunek, przymykając powieki. Dłoń położyłam na jego policzku, masując go opuszkami palców. On mocno ścisnął w dłoni mój pośladek, tak że aż jęknęłam cicho w jego wargi. Przycisnął mnie jeszcze bardziej do siebie, jedną dłonią podniósł moje udo, a ja drugie podniosłam i oplotłam go nimi w pasie. Teraz już drugą dłonią mocno ściskał mój pośladek. Nawet nie czułam bólu, tylko podniecenie które z każdą sekundą się powiększało. Nasze oddechy stały się nierówne, co chwilę mruczałam w jego wargi, a on w moje. Językami cały czas walczyliśmy o dominację. Odchyliłam się od niego lekko, aby nabrać powietrza do warg, ale on od razu złożył na  nich lekki pocałunek. Przygryzłam jego dolną wargę, powoli otwierając powieki. Moja klatka piersiowa nadal unosiła się w szybkim tempie, a serce waliło jak oszalałe. Oparłam czoło o jego czoło, on cały czas patrzył w moje oczy. - Przepraszam Kinga.. Poniosło mnie, nie mogłem uwierzyć że ktoś całuje ciebie i dotyka.. Zabolało, ale dopiero potem dowiedziałem się od niego, że to on zaczął. Dostał za to, ale nie przejmuj się. Już nigdy tego nie zrobi. - Uśmiechnęłam się do niego lekko, a on mnie postawił na ziemi, kiedy nasze oddechy się wyrównały. Nie mogłam mu nie wybaczyć, mimo tego że tak płakałam musiałam to zrobić. Może jestem nie rozsądna? Kiedyś sobie powiedziałam, że nigdy nie będę płakać przez chłopaka. Jednak mi się to nie udało. Położyłam dłoń na jego klatce piersiowej i jeszcze raz złożyłam mu pocałunek na jego suchych wagach. Uzależniałam się od niego, chyba tylko tak to można było nazwać. - Nie pozwolę cię nikomu dotknąć, bo jesteś moją dziewczyną.
- Jestem?
- Tak a ja jestem twoim chłopakiem - zaśmiałam się cicho, słysząc jego słowa. Stanęłam na palcach i znów pocałowałam go w wargi. Uwielbiałam jego smak. Odchyliłam się od niego, oblizując wargi. - Chodź odprowadzę cię do domu. - Pokiwałam tylko głową i zapięłam Kilera na smycz. Złapał mnie za dłoń, a ja splotłam nasze palce. Zaczęliśmy rozmawiać o naszych psach, że dawno się nie widziały. Cały czas śmiałam się z jego teorii, które opowiadał o Kilerze. Aż w pewnym momencie brzuch zaczął mnie boleć. Kiedy doszliśmy do domy, on chciał mnie pocałować na “cześć”, ale ja go pociągnęłam w stronę mojego drzwi. Zaśmiałam się widząc jego minę. Uśmiechnęłam się do mamy, widząc że robi mi kanapki. Puściłam Kilera ze smyczy i ruszyłam z Sebą do góry. Powiedziałam mu tylko, że idę po kanapki i za chwilę wrócę. Pokiwał głową i włączył mojego laptopa, buszując na nim. Będąc w kuchni wzięłam talerz z kanapkami, których mama dorobiła. Z zamyśleń wyrwał mnie jej głos: - Pogodziliście się?
- Skąd wiesz mamo?
- Przecież wiedziałam, że przez niego płaczesz. Bo przez kogo innego? Tylko faceci ranią - Zaśmiałam się głośno i pocałowałam ją w policzek, po czym ruszyłam do góry. Będąc już w pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i położyłam talerz na biurku, biorąc jedną kanapkę i jedząc ją. Usiadłam na łóżku, patrząc na Sebastiana. On tylko wziął talerz i usiadł obok mnie, też jedząc. Zaśmiałam się widząc, jak zabrał szynkę z kanapki, a ona została tylko z masłem. Przybliżyłam twarz do jego twarzy i zjadłam szynkę. On tylko odstawił talerz i położył go na łóżku, zaczynając całować mnie po szyi. Przymknęłam powieki z zadowolenia, wplątując dłoń w jego włosy. Sebastian tylko uśmiechnął się zadziornie i zaczął robić mi malinki. Ja już całkowicie się rozpłynęłam, oddając się jego pieszczotom..

7 rozdział


Nagle do pokoju weszła moja mama z herbatami. Widząc nas od razu odsunęła się od drzwi, chowając się za nie. Odepchnęłam od siebie Sebastiana, chcąc żeby się ode mnie oderwał. Ale ten wręcz przeciwnie, robił mi już kolejną malinkę na mojej czerwonej szyi. - Skarbie.. Mama jest za drzwiami.. - Słysząc to od razu się ode mnie oderwał i usiadł na łóżku. Mam weszła i uśmiechnęła się do nas lekko, położyła na biurku herbaty i wyszła z pokoju, zamykając drzwi. Westchnęłam głośno i położyłam się na łóżku, kładąc dłonie na mojej twarzy. - Coś się stało? - Nagle poczułam jego ciepły oddech, który otaczał moją twarz. Pokiwałam głową na znak, że nie. Pochylił się nade mną i pocałował mnie w szyję. Przymknęłam gwałtownie powieki, bo myślałam że będzie chciał mi robić kolejną malinkę. Jednak on nic nie zrobił, tylko lekko ją musnął. Kolejny raz by mnie już bolał, bo wszędzie one były a moja szyja była aż czerwona spod jego wpływu. - Przejdziemy się gdzieś? - powiedział jeszcze raz. Ja tylko spojrzałam na zegarek.
- Okej, gdzie proponujesz?
- Chodź do mojego domu.
- Poznam twoją mamę?
- Raczej moich kolegów, połowę ich widziałaś. - Zatkało mnie, miałam iść do tych kryminalistów? On chyba naprawdę mi ufał, jeżeli chciał żebym do nich szła. Zgodziłam się. Ubrałam kurtkę skórzaną i czarne creepersy. Uśmiechnęłam się do niego lekko, widząc jak zakłada vansy. Złapałam go za dłoń i ruszyłam z nim w nieznaną mi stronę, spojrzałam na niego niepewnie  bo nie wiedziałam gdzie idziemy. On tylko splótł nasze palce w jedność, uśmiechając się do mnie. Chyba mogłam mu ufać. Po chwili doszliśmy do nie wielkiego domu. Zgrabny był. Przepuścił mnie w drzwiach pierwszą rozejrzałam się dookoła, na środku stał wielki stół a wokół niego kanapy i fotele, na których siedzieli chłopacy. Oni tylko posłali mi uśmiech, a jeden zaczął: - To jest ta twoja dziewczyna? Niezła jest, gdzie ty ją znalazłeś? - Skrzywiłam się lekko, przygryzając dolną wargę.
- Zamknij się, Maksym. W szkole, a gdzie? Chyba nie w dupie - Zaśmiałam się słysząc jego słowa. A chłopak o imieniu Maksym spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko. Czułam jak przeszywa mnie wzrokiem, ale zignorowałam to. Seba usiadł na fotelu, a mnie posadził na swoich kolanach. Przedstawił mnie wszystkim. Przyjęli mnie ciepło. Chyba nawet zdziwili się, że on po takiej tragedii znalazł sobie dziewczynę. To było dziwne.. Nazywałam się jego dziewczyną, chociaż nią nie byłam. Nawet nie wiedziałam czy nią jestem czy nie. To było dla mnie za trudne. Olek, Karolina, Seba.. Tak szybko ja tego nie ogarnę. Jeszcze do końca z Karoliną się nie pogodziłam. Odeszła po tym jak mnie przeprosiła i nawet nie napisała esemesa. Mówi się trudno.. Maks cały czas patrzył na moje nogi.. Zaczęło mnie to przeszkadzać, nie mogłam się skupić na rozmowie z Seba kolegami. Nagle Sebastian zmienił temat, mówiąc że odchodzi od nich. Zdziwiłam się. Chłopcy od razu na niego naskoczyli, że nie ma gdzie odejść. Do rodziców nie chce, nawet oni się nim nie przejmowali. Mieli drugiego syna. Dziwiłam się słysząc słowa Kuby. Chyba to był jego najlepszy kumpel. Powiedział, że tylko nie będzie uczestniczył w akcjach. Oni się zgodzili, bo powiedział że będzie im tylko pomagał. Uśmiechnęli się do siebie porozumiewawczo. Nagle poczułam chęć zapalenia. Musiałam, bardzo mnie do tego ciągnęło. Powiedziałam Sebie, że muszę zapalić i wyszłam z domku. Widać było po jego minie, że nie był zbytnio zadowolony z tego co usłyszał. Wyciągnęłam z kieszeni papierosy i zapaliłam jego, zaciągając się nikotyną. Resztki wypuściłam nosem, przymykając powieki. Z zamyślenia wyrwał mnie Maksym. Spojrzałam na niego przerażona, a on tylko zaśmiał się. - Nie widziałem jeszcze, żeby dziewczyna tak się zaciągała. Niezła jesteś - uśmiechnął się do mnie szeroko, nieśmiało odwzajemniłam uśmiech. Zaciągnęłam się jeszcze parę razy, a następnie rzuciłam niedopałek na ziemię i zdeptałam go. Nie mogłam tak stać, nie zważając jak Maks na mnie parzył. On nieświadomie przycisnął mnie do ściany i pocałował brutalnie w wargi. Odepchnęłam go od siebie mocno, patrząc na niego z obrzydzeniem. Spojrzałam w bok, w drzwiach stał Seba. Podbiegłam go niego. - On się na mnie rzucił.. Nie widziałeś? - Powiedziałam próbując spojrzeć w jego oczy.
- Gówno mnie to obchodzi! Po co odwzajemniałaś?!
- Nie robiłam tego, przecież go od siebie odepchnęłam!
- Widziałem kurwa. Weź spierdalaj! - Kiedy usłyszałam jego słowa zatkało mnie, a łzy dopłynęły do moich oczu. Nie potrzebowałam powtórzenia. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę domu.. Serce mi pękło. Chyba jednak go kochałam, a on mnie tak potraktował. Nie chciałam go znać. Będąc w domu rzuciłam się na łóżko, a łzy już mi same popłynęły strumykiem.

6 rozdział


 Kroki były coraz bardziej słyszalne. Nie wiedziałam co mam zrobić. W pewnej chwili usłyszałam trzaśnięcie drzwi, aż podskoczyłam a kroki się uciszyły. - Wypierdalajcie stąd, prędzej ja was zabiję niż wy ją - mruknął Sebastian, jego głos był oschły. Aż się go przestraszyłam. Czy po śmierci jego dziewczyny on się w coś wpakował? Pewnie tak. On ma chyba jakąś mafię, już nie był tym słodkim chłopakiem którego grał. Grał czy nie? Był inny, mogłam nawet to usłyszeć w jego głosie. Iść czy nie iść? Jednak postanowiłam wstać. Naciągnęłam na siebie bluzę i powoli ruszyłam w stronę schodów. Nagle usłyszałam dwa strzały. Momentalnie dłońmi zasłoniłam uszy i przymknęłam gwałtownie powieki. Otwierając je, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Sebastian trzymał broń, a na podłodze leżały dwa trupy. Aż się wzdrygnęłam widząc to. Po chwili jacyś faceci wbiegli do mojego domu i zabrali ciała, a jeden wytarł podłogę z kałuży krwi. Mieli oni chyba ponad 20 lat, a może mniej. Ubrani byli  w czarne ciuchy i kominiarki. Sebastian też był ubrany na czarno, tyle że miał skórzaną kurtkę. Widząc jak go przeszywam wzrokiem, zrobił w moją stronę krok. Tylko wystawiłam dłoń w jego stronę, żeby do mnie nie podchodził. Nie znałam go od tej strony, bałam się go… Czy on cały czas przy mnie grał? Udawał? Było mi wszystko jedno, ale przecież był moim przyjacielem. - Nie chcę z tobą rozmawiać, kimkolwiek jesteś - powiedziałam cicho i odwróciłam się idąc w stronę mojego pokoju. Rzucił szeptem ‘przepraszam’ i wyszedł z domu. Usłyszałam tylko jak drzwi się zamykają. Położyłam się na łóżko, zwijając się w kłębek. Coś we mnie pękło, płakać nie mogłam. Ale było mi smutno, nie wiedziałam dlaczego on to robi. Zaczynał się weekend, miałam całe dwa dni na rozmyślanie..
Obudziły mnie promienie słoneczne, które oznaczały południe. Byłam jeszcze zmęczona, miałam ochotę jeszcze pospać. Zjeść obiad, a następnie zaciągnąć się papierosem. Oh, tak to był idealny plan na dzień. Wciągnęłam na stopy grube skarpety i uczesałam włosy w koka, chodząc po domu w dresie. Stanęłam przed lustrem i ściągnęłam bluzę, ubierając czarną bokserkę. Mój płaski brzuch oświetlało słońce, które wbijało się przez okno. Zsunęłam dresy na kości biodrowe, odwracając się dookoła. Lubiłam się sobie przyglądać. Nagle ktoś zapukał delikatnie do moich drzwi, a następnie je otworzył. Była to moja mama, obdarzyłam ją szerokim uśmiechem, ona tylko powiedziała że ktoś na mnie czeka. Pomyślałam, że to Olka lub Karolina. Eh, właśnie pewnie Karolina przyszła mi to wszystko wyjaśnić. Nie pomyliłam się do pokoju weszła ona, a za nią Sebastian. Podniosłam dwie dłonie do góry, mówiąc: - To ty też razem, ja jebie.. Błagam was, tylko nie przy mnie się całujcie. Mówcie co chcecie i zwijajcie bo mam plany na popołudnie. Rozwaliłam mojego koka, patrząc na odbicie w lustrze Seby i Karoliny. Rozczesałam włosy, robiąc wysokiego kucyka. Karolina zaczęła mówić, że mnie przeprasza za tamtą akcję. Powinna mi powiedzieć, że się z nim spotyka i takie tam duperele. Szczerze to już mi przeszło. Przeprosiła mnie i przytuliła, odwzajemniłam uścisk i pocałowałam ją w policzek. Ona powiedziała, że musi już iść i że spotkamy się później. Nie miałam ochoty się z nią spotykać, ale mimo to pokiwałam głową. Podeszłam do laptopa i włączyłam Can’t Hold us Macklemore & Ryan Lewis. Polubiłam tę nutę, chociaż już była stara. Ale ja zawsze lubiłam starocie. Nie zważając na Sebę zaczęłam poruszać biodrami w rytm muzyki, szukając legginsów w paski. Kiedy je znalazłam, poczułam ciepło na moich biodrach, a następnie jego miękkie wargi na mojej szyi. Oblizałam wargi i odwróciłam się odpychając go od siebie - Co ty robisz? Nie poznaję cię, naprawdę - Westchnęłam głośno i usiadłam na łóżku, on usiadł obok mnie, obejmując mnie ramieniem. - Em.. Kinga.. Przepraszam cię za to za wczoraj.. Nie powinienem ich zabić w twoim domu..
- Nie powinieneś ich w ogóle zabić! Co ty jesteś kryminalistą? - Krzyknęłam w jego stronę i wstałam, stojąc na przeciwko niego. Przygryzłam dolną wargę, cały czas patrząc w jego oczy.
- Tak, znaczy nie. No jestem w pewnym sensie. Zabijam osoby, które zabiły mnie psychicznie lub moich przyjaciół no i też moich kumpli z bandy. Wiesz których połowę widziałaś. Ci co szli do ciebie to miałem z nimi mocne zatarcie. Chcieli ciebie zabić, bo wiedzieli że jesteś dla mnie najważniejsza. Wtedy bym się załamał, a oni by spokojnie mnie zabili. Jednak my ich namierzyliśmy i zdążyliśmy na czas.. Proszę cię, zachowaj to dla siebie. Nie lubię gdy ktoś o tym wie.
- Nie wiem co mam o tobie myśleć. Skąd ja mam pewność, że ty do mnie któregoś dnia przyjdziesz i mnie zabijesz co?
- Bo nie.. - przerwał przygryzając dolną wargę, cały czas patrząc w moje oczy.
- Ale się się boję rozumiesz? Boję, boję ciebie po tym co widziałam.. - westchnęłam głośno, ściągając na jego widoku dresy. Nie obchodziło mnie to, że wdział moje czarne stringi, chociaż zatrzymał na nich wzrok. Szybko wsunęłam na siebie legginsy, krzyżując ręce na piersi.
- Zaufaj mi, a będzie dobrze.. - powiedział cicho i objął mnie w pasie, przyciskając do siebie. Chcąc nie chcąc, wtuliłam się w jego umięśniony tors. Wciągnęłam jego męski zapach perfum, a w moim brzuchu pojawiły się motyle. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Najpierw Olek, a teraz Seba? Przygryzłam dolną wargę i spojrzałam w jego oczy, a ten od razu złączył nasze wargi w czułym pocałunku. Językiem przejechał po mojej dolnej wardze, domyśliłam się że chodzi mu o pozwolenie. Od razu rozchyliłam lekko wargi, a nasze języki splotły się cały czas walcząc do dominację. Przechyliłam głowę w bok, a jego dłonie zsunęły się na moje pośladki ściskając je. Zupełnie zapomniałam o istniejącym świecie, przy nim czułam się bezpiecznie i bardzo dobrze. Wykorzystując okazję, że stał tyłem do łóżka popchnęłam go na niego i siadłam na jego brzuchu okrakiem, ponawiając nasz namiętny pocałunek. Dłonie ułożyłam na jego policzki, masując je opuszkami palców. Zmienił pozycję, obrócił się tak że teraz on był nade mną. Moimi długimi nogami objęłam go w pasie, przyciskając do mnie. On zaczął schodzić z pocałunkami na szyję, robiąc mi malinki, a ja już zupełnie rozpływałam się pod jego dotykiem.

5 rozdział


Spacer zapowiadał się bardzo fajnie, Olka opowiadała świetnie kawały a my wszyscy się śmialiśmy. Nawet chłopcy, którzy byli do siebie wrogo nastawieni rozmawiali ze sobą. Nie chciałam żeby oni się kłócili, jakoś się nie zapowiadało do tego. Usiedliśmy na ławce, rozmawiając. W pewnym momencie Seba zaproponował nam lody. Zgodziliśmy się, chcieliśmy już jemu dać pieniądze ale on powiedział że nam postawi. Budka z lodami znajdowała się parę kroków od nas. Dlatego Sebastian poszedł, a z nim Olka. Tylko mi puściła oczko, zostawiając mnie z Olkiem. Przybliżył się do mnie i chciał coś mi powiedzieć, ale telefon mu zadzwonił. Przeprosił mnie, a ja tylko pokiwałam głowę na znak że jest okej. Nie przeszkadzało mi to. Zaczęłam wsłuchiwać się w jego rozmowę: Karolina? Tak dobry pomysł, ale teraz jestem zajęty. Nie kocham cię, ale no.. - i w tym momencie dziewczyna dosyć mocno odłożyła słuchawkę, bo aż ja usłyszałam. Miał dziewczynę a startował do mnie? Nie chciałam już z nim nawet siedzieć. Wstałam, ale on mnie przyciągnął do siebie za nadgarstek. Zabolało, a moje oczy momentalnie się zaszkliły. On tylko objął mnie w pasie i pocałował namiętnie w wargi. Ja nie wiedząc dlaczego  odwzajemniłam jego pocałunek, układając swoje drobne dłonie na jego klatce piersiowej. W moim brzuchu powstało stado motyli. Przymknęłam powieki oddając się pocałunkowi. Ale w pewnym momencie mój rozum wygrał, odepchnęłam go od siebie i zaczęłam mówić szeptem: - Co my robimy? Przecież ty masz dziewczynę.. - Powiedziałam tylko cicho, a on przygryzł wargę. Włożyłam dłonie do kieszeni i odwróciłam się na pięcie w stronę mojego domu. Nawet za mną nie poszedł. Wyciągnęłam z mojej torebki papierosy i odpaliłam jednego, zaciągając się nim mocno, tak że aż przymknęłam powieki. Rozchyliłam lekko wargi i wypuściłam resztki nikotyny, aż nagle poczułam że ktoś mnie łapie za nadgarstek. Nie lubiłam tego, bolało mnie to. Ktoś mi wyrwał z dłoni papierosa i rzucił go na ziemię. Już podniosłam dłoń, aby kogoś uderzyć ale widząc kto stoi za mną zamurowało mnie.. - Mama? Co ty tu robisz? - Schowałam dłoń do kieszeni i przygryzłam ze zdenerwowania dolną wargę. Wzrokiem cały czas uciekałam od niej, nie chciałam jej spojrzeć w oczy. - Młoda damo, ile ty masz lat? Szesnaście tak? Nie osiemnaście, żeby palić sobie papierosy.Zawiodłam się na tobie! Jesteś jeszcze gówniarą! Oddawaj papierosy - Pokiwałam tylko głową na znak, że nie. Nie zamierzałam jej oddawać. Spojrzałam jej w oczy, w których było widać złość. Jednak ja się nie bałam. Spojrzałam za nią, stał Seba z lodem dla mnie. Chyba też się na mnie zawiódł, bo widział jak trzymam w dłoni papierosy. Nie chciałam jej oddawać, kiedy chciałam schować je do kieszeni Sebastian podbiegł do mnie. - O, dzięki że mi je przetrzymałaś. Teraz muszę dać je mojej mamie - Moja matka momentalnie odwróciła głowę, mierząc Sebę wzrokiem. Niebieska koszula od razu jej przypadła do gustu, widziałam to w jej oczach. Ale nic nie powiedziała, Seba wziął ode mnie papierosy chowając je do tylnej kieszeni spodni. Mama pokazała palcem na papierosy, a następnie na niego - Czy to są twoje? - On pokiwał głową na znak, że tak. Przedstawił jej się i powiedział, że ja miałam przetrzymać je dla jego matki i dlatego mi je dał. A ja że miałam zły dzień to po prostu wzięłam pierwszy raz bucha. Ona w to uwierzyła. Pokiwała głową i pocałowała mnie w czoło, mówiąc że mam szczęście i że jeśli się to powtórzy to będę miała szlaban. Uśmiechnęłam się do niej lekko i wyszeptałam do niej ciche ‘dzięki’. Powiedziała, że musi iść na siłownię bo musi spalić czekoladkę. Zaśmiałam się głośno i pomachałam się. Widząc jak odchodzi zdenerwowałam się, bo musiałam powiedzieć wszystko Sebowi. Całą prawdę, nie chciałam tego. Bo jeszcze go bym zraniła. On tylko podał mi do dłoni papierosy i loda, a następnie odszedł. Nie mogłam go tak puścić bez wyjaśnień. Należały mu się. Wybiegłam w jego stronę, aż mi lód spadł. Ale jakoś nie przejmowałam się tym. Złapałam go za dłoń, patrząc na niego. Wzięłam głęboki oddech patrząc w bok.. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Olek i Karolina całowali się. Ta Karolina? Moja najlepsza przyjaciółka? Wiedziała co się pomiędzy nim a mną stało. Mimo, że nasz flirt nie trwał długo ja zdążyłam się w nim zauroczyć. Sebastian spojrzał tam gdzie ja patrzę i powiedział ciche: - Kurwa, ej niezły jest. Najpierw się z tobą całuje na moim widoku a teraz z nią? Dobra mów co chcesz, bo się śpieszę - Zatkało mnie, on to widział.. Więc nie musiałam nic tłumaczyć. Przybliżyłam się do niego i objęłam go ramionami w pasie, szepcząc do jego ucha:  - przepraszam i dziękuję co dla mnie zrobiłeś.. - Przygryzłam dolną wargę i zamknęłam powieki, głowę przykładając do jego torsu. Wiedział, że go nie kocham, a mimo to nie odsunął się ode mnie. Byłam mu za to wdzięczna. Tyle przeszedł  a ja mu dostarczam jeszcze więcej wrażeń. Nie wiedziałam jak mu za to podziękować. Odchyliłam się od niego, oblizując wargi. - Od kiedy palisz? - powiedział do mnie beznamiętnym tonem, jego wzrok cały czas uciekał od mojej twarzy wsadzając dłonie do tylnych kieszeni spodni. - Od paru miesięcy, ale proszę cię nie mów nikomu.. - On tylko pokiwał głową, pocałował mnie w policzek i odszedł mówiąc ciche cześć. Uśmiechnęłam się do niego promiennie na pożegnanie. Zamknęłam torebkę i ruszyłam w stronę mojego domu, po drodze spotkałam Olkę - Gdzie byłaś? Szukaliśmy cię - Obok niej stał Olek, widząc jego przewróciłam oczami i prychnęłam głośno - Szukaliście? Olek siedział w krzakach z Karoliną i całował się z nią. Chcesz się we mnie zamoczyć? No chyba ci się to nie uda, skarbie. Nie jestem idiotką - Puściłam mu całuska i ruszyłam w stronę mojego domu. Będąc już w nim przemyłam się i wskoczyłam do łóżka. Rodziców nie było, pewnie poszli na kolację. W pewnym momencie usłyszałam kroki w moim domu i ciche szepty:
- Na pewno mieszka tutaj ta dziewczyna Sebastiana?
- Tak i zamknij się, zabijemy ją i będzie po sprawie.
- Biedny Sebastianek załamie się i jego banda polegnie gruzom. Nie zrobi nam już nic, tylko teraz musimy gdzieś uciec żeby on nas nie zabił.
- Dobry pomysł, ale najpierw załatwmy tą..
Usłyszałam kroki po schodach, moje serce zaczęło szybciej wystukiwać rytm. Teraz będzie moja śmierć? Mój koniec? O co tu chodzi, Sebastian i jego banda? W co on się wpakował?..