Kinga Pov:
Cudownie jest się obudzić w objęciu ukochanej osoby, to nic że wczoraj mi gdzieś uciekł. Ważne, że był przy mnie, a nie tak jak Mariusz.. Mam nadzieję, że już go nigdy nie będę musiała widzieć. Na szczęście mnie już nic nie boli. Nie wiem co bym zrobiła bez niego, bo to on mnie umył. Ale czując jego dotyk na wrażliwych miejscach chciałam żeby kochał się ze mną. Biorąc glęboki oddech wstałam z łóżka, wychodząc na balkon. Wyjęłam ze spodni Seby papierosy i zapalniczkę. Od kiedy on pali? Westchnęłam cicho, a następnie wsunęłam papierosa pomiędzy wargi, podpalając go. Kiedy się zaciągnęłam to usłyszałam jak Seba przeklina. Zachichotałam cicho, przeczesując moje blond włosy do tyłu.
-Kurwa musisz mnie straszyć?
Odwracając się zobaczyłam wkurzonego Sebe. Widząc jego nagą klatkę piersiową i włosy w nieładzie miałam ochotę się na niego rzucić, ale on to zrobił pierwszy kiedy kąsając mnie w szyję, ściskał swoje mocne palce na moich pośladkach. Z moich ust wyrwał się niekontrolowany jęk, a w palcach ledwo utrzymywałam papierosa. Kiedy jego palce znalazły się na mojej szparce, wyjęczałam cicho.
-sebastian..
Przymykając powieki odchyliłam głowę do tyłu, kładąc dłoń na jego biodro, żeby utrzymać równowagę, co było ciężkie przy jego dotyku. Kiedy się nagle ode mnie odsunął jęknęłam z niezadowolenia.
-przecież ciebie to boli.
-gdyby mnie bolało to bym nie jęczała z rozkoszy, nie sądzisz?
Z uśmiechem na ustach objęłam dłońmi jego szyję, całując go w jego pełne wargi. Kiedy jego język nachalnie ocierał o mój to papieros ledwo mi wyleciał z pomiędzy palców, ale go złapałam w porę. Oblizując jego wargi odsunęłam się od niego, zaciągając się papierosem.
-a ty dalej palisz?
-ty też zacząłeś.
Patrząc w moje oczy przejechał nosem po moim policzku, a ja ledwo tam stałam. Nie byłam przyzwyczajona do takiego uczucia. Z Mariuszem seks był rutyną, a z Sebą każdy pocałunek, dotyk działał na mnie tak że nie mogłam oddychać. Odsuwając papierosa od warg wdmuchnęłam dym w jego wargi, a on patrząc w moje wargi pocałował je mocno, a dym wypuścił nosem. Odsunęłam się od niego z trudem.
-chyba musimy się ubrać.
-chyba tak.
-nie patrz tak na mnie.
-jak?
-Seba, znam to spojrzenie. Potem.
Chcąc odejść odwróciłam się do niego tyłem, a on przycisnął moje pośladki do jego wzwodu. Gwałtownie wciągnęłam powietrze, poruszając na nim pośladkami.
-Czeka na ciebie.
Boże, nie dość że nie mogę chodzić przez niego to jeszcze przez cały dzień będę miała na niego ogromną chcicę. Jak ja go nienawidzę.
-Dobrze, ty też poczekasz.
Uśmiechając się zadziornie odeszłam od niego, podciągając koszulkę, żeby widział moje pośladki, kręciłam nimi aż weszłam do łazienki. Roześmiałam się głośno. Dzięki niemu będę miała dobry humor. Śmiejąc sie weszłam pod prysznic i szybko się umyłam, a następnie wyszłam z łazienki w samym ręczniku, a on był już ubrany.
-Ubierz się królewno i zejdź na śniadanie, ja jadę po chleb.
-Okej.
Stając na palcach ucałowałam jego wargę, a on wsunął dłoń pod mój ręcznik, kładąc ją na talii, lecz po chwili jego dłoń powędrowała na moją pierś. Kiedy ją ścisnął to jęknęłam cicho, już bylam rozpalona do granic, a on mi jeszcze dokłada. Ucałował jeszcze raz moje wargi, a po chwili już zniknął. Jak chce, jak ja cierpie, to on też będzie cierpiał. Ubrałam krótkie spodenki, w których mi widać połowę pośladków, a do tego koszulkę, która jest przed pępek i pokazuje mój biust. Sam tego chciał. Gotowa zeszłam na dół,a Maksym widząc mnie aż otworzył usta z wrażenia.
-chyba cię na serio wyleczył.
-cicho bądź, już lepiej się czujesz?
Zapytała się mnie Ewelina. Siadając przy stole pokiwałam twierdząco głową.
-bardzo dobrze, ale to dzięki Sebie bo się mną zajął.
Kończąc zdanie Sebastian wszedł do domku.
Sebastian Pov:
Jak wróciłem z zakupów to Kinia od razu wstała żeby mi pomóc, widząc jak wygląda przygyzłem swoją dolną wargę. Chyba nie wiedziała co robi, jeżeli się tak ubrała. Kiedy weszliśmy do kuchni i schyliła się po talerze to od razu mocno ją klepnąłem w pośladki, a ona wstając zaśmiała się.
-nie rób tak bo jeszcze ktoś usłyszy.
-twój pisk?
-moje jęki.
-idź do diabła.
-okej tatusiu.
Z szerokim uśmiechem podeszla do mnie, wsadzając dłonie do tylnich kieszeni spodni i ucałowała słodko moje usta. Moje dłonie same ułozyly się na jej biodrach, a zęby kąsały jej dolną wargę.
-przestańcie się lizać, tylko zróbcie śniadanie.
Maksyma głos otrzeźwił mnie i powoli odsunąłem się od Kingi. Z uśmiechem na ustach poszła zanieść talerze, a ja tylko się zaśmiałem.
-widze, że ją wyleczyłeś.
-jeszcze nie, ale bardzo się o to prosi.
-ano tak, nie słyszałem w nocy jęków.
Maksym zaśmiał się i zabrał talerze na stół, bo już wszytko inne było. Jak wchodziłem do salonu to Kinga pochylała się nad stołem i widziałem jej całe piękne piersi. Pomyśl o złych rzeczach, nie przy niej się nie da. Ale przynajmniej już trochę wzwód mi się zmiejszył i nie było tego widać. Usiadłem obok niej i zaczęliśmy jeść śniadanie. Moja dłon powędrowała na jej udo, gdzie zacisnąłem palce, a z jej ust wyszło westchnięcie. Pod koniec śniadania wyszło, że idą na plaże, bo ja musiałem zostać posprzątać po nocy. Oczywiście oni też chcieli zostać, ale powiedziałem im że nie ma potrzeby. Ale Kinga chciała zostać. zamiast pójść na plażę to wolała sprzątać. No jak już to ona chce. Kiedy wyszli z domu, to zacząłem ogarniać szybko kuchnię, a potem salon. Kinga też mi pomagała, ale raczej to nie można nazwać pomocą bo schylała się w każdej możliwej okazji pokazując mi swoje jędrne pośladki. Myślałem, że nie wytrzymam. Ale jednk szybko to zrobiliśmy i mieliśmy czas wolny. Kiedy usiadłem na kanapie ona już na mnie usiadła, dociskając pośladki do mojego krocza. Moje dłonie automatycznie ścisnęły jej tyłek, a nasze usta już trwały w namiętnym pocałunku. Turtury przez połowe dnia chciałem jak najszybciej zakończyć, zerwałem z niej kusą koszulkę, a moje wargi zacxęły całować każdy kawałek jej skóry na dekoldzie. słysząc natarczywe pukanie myślałem, że to zły sen. No bez jaj. Jednak pukanie nie ustawało. Musiałem ja wstać, żeby otworzyć bo Kinga była bez koszulki. Szybko poleciała do góry, a ja otworzyłem drzwi.
-coś ty mi kurwa zrobił, myślałeś że jak gdzies mnie wywieziesz to nie wroce?
-moge cie zabic, to wtedy nie wrocisz.
-nie dalbys rady, jestes cipka.
-i widzisz tu sie mylisz.
I w tym momencie popchnalem Mariusza na ziemie i przytrzymując go nogą, przyłożyłem mu pistolet do głowy.
-odpierdol się raz na zawsze od Kingi i jej znajmomych inaczej sam to załatwie.
Odłozylem bron, ciagnac go za koszulkę do góry.
-czaisz?
Pokiwał głową niepewnie, a ja wyrzuciłem go za drzwi.
-to wypierdalaj.
Zamykając drzwi, za mną stała Kinga.
-skąd ty masz pistolet?..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz