niedziela, 3 sierpnia 2014

17 rozdział

Sebastian Pov:
Kiedy dziewczyny wyzdrowiały, to od razu wziąłem Ewelinę do siebie. Postanowiłem jej powiedzieć, o moich uczuciach do Kingi i to co kiedyś mnie z nią łączyło. Nie mogłem być z Eweliną, kiedy na widok Kingi, serce mi mocniej biło. To nie było fair, w stosunku do Eweliny. Kiedy tylko wróciliśmy do domu, przy kolacji powiedziałem jej wszystko i też to, że nie możemy być razem. Najpierw zaczęła płakać, ale potem mi powiedziała, że też nie czuje do mnie tego co wcześniej. Kiedy się zapytałem, kiedy się wyprowadza, to zaczęła mnie prosić, żeby została, bo nie ma gdzie mieszkać. Uzgodniliśmy, że będzie spała na kanapie. Kanapa się rozkłada, więc na pewno będzie miała wygodnie. W szpitalu Ewelina z Olą, pogodziły się. Bo przecież dalej tak nie mogło być. 
Budząc się rano, Ewelina przyszła do pokoju, po swoje ubrania. Ubierając się, uśmiechnęła się do mnie. Wstałem, przeciągając się, a następnie spojrzałem na mój telefon. Miałem dwie nieodebrane połączenia. Od matki. Zdziwiony od razu do niej zadzwoniłem. Powiedziała, że wyjeżdżają na miesiąc nad morze, więc mam się zająć domem. W końcu był weekend, więc mogłem tam pojechać. Od razu do głowy wpadł mi pomysł, żeby zrobić imprezę. Wstając z łóżka, ubrałem tylko dresy, podchodząc do Eweliny.
-robię imprezę dzisiaj, przychodzisz?
-tutaj?
-nie, w domu moich rodziców.
-to spoko, zadzwonię po Olę, Mariusza.
-A Kingę?
-No to przecież przyjdzie razem z Mariuszem.
-No okej, to się zbieraj, bo musimy teraz wyjechać, bo trzeba jakieś zioło jeszcze kupić.
-Dobra..
Mruknęła cicho, a następnie zniknęła z mojego polu widzenia. Szybko prześlizgnąłem się do łazienki, gdzie szybko się umyłem, a następnie ubrałem. Spakowałem swoją torbę, schowając tam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Wchodząc do samochodu, wsunąłem papierosa, pomiędzy wargi, czekając na nią. W tym momencie też wysłałem esemesa do kilku znajomych, że dzisiaj robię imprezę. Maksym od razu odpisał, że będzie i przyniesie kilku znajomych, ale też załatwi mi zioło. Wiedziałem, że będzie niezapomniana zabawa.

Kinga Pov:

Dobrze, że dziewczyny się pogodziły, bo pewnie by jeszcze doprowadziły do swojej śmierci. Nie przyjaźniły się, ale przynajmniej rozmawiały ze sobą. To już było coś. Wchodząc do kuchni, chcąc zjeść śniadanie, zobaczyłam jak Mariusz rozmawia przez telefon. Kiedy się rozłączył spojrzałam na niego zaciekawiona.
-Kto dzwonił?
-Ewelina.
-Co chciała?
-Przesłuchanie? Jedziemy na imprezę do Sebastiana, spakuj się. Bo to na dwa dni. 
Serce mi stanęło na chwilę, słysząc, że jedziemy do Sebastiana. Ostatnim razem tam byłam, jak się rozstaliśmy. Wciągnęłam gwałtownie powietrze, a następnie schowałam do torby sukienkę na imprezę, szpilki, krótkie spodenki, dwie koszulki, bieliznę i jakieś tam kosmetyki. Z jednej strony nie mogłam już się doczekać, a z drugiej bardzo się denerwowałam. Jakoś przeżyję. Wsiadając do samochodu, ruszyliśmy w stronę jego domu. Dojechaliśmy w zaledwie dwie godziny, bo swój dom rodzinny miał blisko. Na miejscu widziałam jego samochód i pewnie Olki. Wychodząc z samochodu, pokierowałam się w stronę drzwi. Otwierając je, wszystkie wspomnienia wróciły. Już chciałam stamtąd wyjść, ale Mariusz mnie przytrzymał. Seba, Ola, Ewelina i Kasper siedzieli w salonie, pewnie czekając na nas. Seba widząc nas, od razu wstał, kierując nas w stronę pokoju, gdzie będziemy nocować. Jak przechodził koło mnie, to poczułam jego słodki zapach. Cholera, nie mogłam tak o nim myśleć. Byłam z Mariuszem. Wchodząc do pokoju, położyłam na ziemi moją torbę. 
-Jak się rozgościcie, to zejdźcie na dół. Pomożecie mi trochę.
Powiedział Seba, uśmiechając się szeroko do nas. Pokiwałam głową na jego słowa, a następnie rzuciłam się na łóżko. Nie chciałam się rozpakowywać, bo przecież jutro przyjeżdżamy.. Kiedy Mariusz wziął prysznic, zeszliśmy na dół, pomagając Sebowi przygotowując drobne przekąski, jak i alkohol rozstawialiśmy po stolikach. Już się bałam tej nocy..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz