Kinga Pov:
Już słyszałam głośnią muzykę, kiedy brałam szybki prysznic. Moje włosy, wyprostowałam, a na siebie ubrałam tą obcisłą sukienkę. Tylko zapomniałam, że ona jest troszkę krótka. Może troszkę za bardzo. Zasłaniała mi 3/4 pośladków. Kiedy ubrałam do tego szpilki, mój tyłek był jeszcze bardziej wypukły. Zrobiłam szybko lekki makijaż i popsikałam się perfumami. Schodząc na dół, byli już chyba wszyscy. Ale mój wzrok przykuł uwagę Maksymowi. Boże, jak ja go dawno nie widziałam. Uśmiechając się szeroko podeszłam do niego, a on mnie tylko mocno objął i przeprosił, za to co było kiedyś. Kiedy się od niego odsuwałam, podał mi do dłoni blanta. Uśmiechnęłam się do niego zadziornie, chowając go na jego widoku do mojego stanika. On tylko zaśmiał się i kiwając głową, podszedł do stolika z alkoholem, gdzie stał Seba. Od razu pokierowałam się w jego stronę, ale zanim to zrobiłam to czyjeś dłonie oplotły mój pas. Mariusz.
-Idziesz wciągnąć kokę?
-Nie dzięki.
-No chodź.
-Nie chcę, okej?
Tak na prawdę, to chciałam. Ale miałam przecież blanta. Jeszcze nigdy go nie paliłam, dlatego chciałam pierwszy raz zapalić z Sebą, a nie z nim. Kiedy w końcu doszłam do Seby, wzięłam z jego dłoni szklankę z drinkiem, wypijając ją do końca. Podnosząc brwi do góry, zaśmiał się cicho.
-mała, nie za dużo?
-mi zawsze jest mało.
Uśmiechając się do niego zadziornie, spojrzałam w jego oczy. Kusicielsko zagryzłam swoją dolną wargę, kiedy on odwrócił wzrok i nalał sobie do połowy szklanki wódki i ją wypił. Zaczynała się boska zabawa.
Sebastian Pov:
Jak ona nie przestanie mnie kusić, to nie będę mógł nad sobą zapanować. Jednak po chwili przyszła do niej Ola i zaciągnęła ją na środek parkietu, tak jak było kiedyś. Ocierały się o siebie, a czasami zatrzymywała na mnie wzrok, wodząc dłońmi po jej ciele, wypinając się w moją stronę. Przejechałem dłońmi po mojej czarnej koszuli, patrząc jak Ewelina tańczy z Maksymem. Oni chyba powinni do siebie pasować. Zaraz po chwili przyszła do mnie jakaś dziewczyna, zagadując mnie. To było śmieszne, że na mojej imprezie, nie znałem połowy osób. Mówi się trudno. Kiedy dziewczyna mnie objęła w pasie, Kinga pociągnęła mnie za rękę. Przeprosiłem przez ramię dziewczynę, kierując się za Kingą. Zauważyłem,że kieruje się ona do mojego pokoju. Podniosłem zdziwiony brwi, kiedy zamknęła je na klucz. Znów mnie pociągnęła na balkon, gdzie ze swojego stanika wyciągnęła blanta. Syknąłem cicho z podniecenia, widząc jej nagą pierś. Jednak ona po chwili wsunęła dłoń do mojej kieszeni spodni, wyciągając zapalniczkę.
-Nauczysz mnie palić blanta?
To wszystko powiedziała tak niewinnie, jakby miała sześć latek. Wsunąłem blanta pomiędzy jej wargi, kciukiem przejeżdżając po jej kąciku warg. Uśmiechnąłem się do niej lekko, podpalając go.
-Zaciągaj się jak papierosem, tylko powoli bo to jest silne.
Kiedy się mocno zaciągnęła od razu się zaksztusiła. Zaśmiałem się, wyciągając z pomiędzy jej warg blanta, wsuwając pomiędzy moje wargi. Zaciągnąłem się powoli, a następnie palcem wskazującym rozsunąłem jej wargi, ona chwyciła go na chwilę, ssając powoli. Podniecenie w moim ciele wzrosło, dlatego szybko wysunąłem palca z pomiędzy jej warg, przysuwając się do niej. Odsunąłem od siebie blanta, wpuszczając do jej warg resztki dymu. Wciągnęła go powoli, przysuwając się bliżej mnie. Ułożyłem dłoń na jej talii, kiedy ona przejęła blanta zaciągając się nim. Przycisnęła swoje wargi do moich wpuszczając do nich dym. Nie chcąc, żeby się ode mnie odsunęła, wypuściłem resztki nosem, a moja druga dłoń ułożyła się na jej biodrze. Językiem powoli przejechałem po jej dolnej wardze, a ona z westchnieniem rozsunęła je. Zacząłem powoli ocierać swoim językiem o jej, wymieniając się swoją śliną, moje dłonie zsunęły się aż do jej pośladków, gdzie zacisnąłem mocno swoje dłonie, a ona jęknęła przeciągliwie w moje wargi. Tęskniłem za jej miękkimi wargami, jej oddechem, jej dotykiem. Jednak ona była jedyną.
Kinga Pov:
Czując swoje wargi na moich, chciałam, żeby zawsze już tak było. To na tym balkonie, rozmawialiśmy ostatni raz. Nie czułam nic, oprócz pożądania, które we mnie rozbudził. Tylko przez niego jęczałam,przez głupie dotknięcie pośladków. Dałabym wszystko za jego dotyk, który działał na mnie jak narkotyk. Chciałam go więcej i więcej, dociskałam mocno miednicę do jego rosnącego krocza, dysząc w jego smakowite wargi. Tylko on się dla mnie liczył w tym momencie, nikt inny. Nawet Mariusza tak nie pożądałam nigdy w życiu. Cholera, Mariusz. Odsunęłam się od Seby szybko, dotykając palcami swoich warg.
-Przepraszam cię, nie mogę. Nie mogę tego zrobić Mariuszowi.
-Już to zrobiłaś.
-Nie powiesz mu prawda?
-Wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko. Nawet, jeżeli ja mam przez to cierpieć. Idź już do niego.
-Przepraszam cię..
-Idź.
Warknął głośno, a ja aż przestraszyłam się. Było mi smutno, znów go straciłam. Ale nie powinnam tak robić, kiedy mam chłopaka. Muszę być w stosunku do niego fair. Zagryzając swoją dolną wargę, opuściłam pokój, lecz po chwili poczułam jak mnie ktoś mocno przyciska do ściany. Przestraszyłam się nie na żarty..
niedziela, 3 sierpnia 2014
17 rozdział
Sebastian Pov:
Kiedy dziewczyny wyzdrowiały, to od razu wziąłem Ewelinę do siebie. Postanowiłem jej powiedzieć, o moich uczuciach do Kingi i to co kiedyś mnie z nią łączyło. Nie mogłem być z Eweliną, kiedy na widok Kingi, serce mi mocniej biło. To nie było fair, w stosunku do Eweliny. Kiedy tylko wróciliśmy do domu, przy kolacji powiedziałem jej wszystko i też to, że nie możemy być razem. Najpierw zaczęła płakać, ale potem mi powiedziała, że też nie czuje do mnie tego co wcześniej. Kiedy się zapytałem, kiedy się wyprowadza, to zaczęła mnie prosić, żeby została, bo nie ma gdzie mieszkać. Uzgodniliśmy, że będzie spała na kanapie. Kanapa się rozkłada, więc na pewno będzie miała wygodnie. W szpitalu Ewelina z Olą, pogodziły się. Bo przecież dalej tak nie mogło być.
Budząc się rano, Ewelina przyszła do pokoju, po swoje ubrania. Ubierając się, uśmiechnęła się do mnie. Wstałem, przeciągając się, a następnie spojrzałem na mój telefon. Miałem dwie nieodebrane połączenia. Od matki. Zdziwiony od razu do niej zadzwoniłem. Powiedziała, że wyjeżdżają na miesiąc nad morze, więc mam się zająć domem. W końcu był weekend, więc mogłem tam pojechać. Od razu do głowy wpadł mi pomysł, żeby zrobić imprezę. Wstając z łóżka, ubrałem tylko dresy, podchodząc do Eweliny.
-robię imprezę dzisiaj, przychodzisz?
-tutaj?
-nie, w domu moich rodziców.
-to spoko, zadzwonię po Olę, Mariusza.
-A Kingę?
-No to przecież przyjdzie razem z Mariuszem.
-No okej, to się zbieraj, bo musimy teraz wyjechać, bo trzeba jakieś zioło jeszcze kupić.
-Dobra..
Mruknęła cicho, a następnie zniknęła z mojego polu widzenia. Szybko prześlizgnąłem się do łazienki, gdzie szybko się umyłem, a następnie ubrałem. Spakowałem swoją torbę, schowając tam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Wchodząc do samochodu, wsunąłem papierosa, pomiędzy wargi, czekając na nią. W tym momencie też wysłałem esemesa do kilku znajomych, że dzisiaj robię imprezę. Maksym od razu odpisał, że będzie i przyniesie kilku znajomych, ale też załatwi mi zioło. Wiedziałem, że będzie niezapomniana zabawa.
Kinga Pov:
Dobrze, że dziewczyny się pogodziły, bo pewnie by jeszcze doprowadziły do swojej śmierci. Nie przyjaźniły się, ale przynajmniej rozmawiały ze sobą. To już było coś. Wchodząc do kuchni, chcąc zjeść śniadanie, zobaczyłam jak Mariusz rozmawia przez telefon. Kiedy się rozłączył spojrzałam na niego zaciekawiona.
-Kto dzwonił?
-Ewelina.
-Co chciała?
-Przesłuchanie? Jedziemy na imprezę do Sebastiana, spakuj się. Bo to na dwa dni.
Serce mi stanęło na chwilę, słysząc, że jedziemy do Sebastiana. Ostatnim razem tam byłam, jak się rozstaliśmy. Wciągnęłam gwałtownie powietrze, a następnie schowałam do torby sukienkę na imprezę, szpilki, krótkie spodenki, dwie koszulki, bieliznę i jakieś tam kosmetyki. Z jednej strony nie mogłam już się doczekać, a z drugiej bardzo się denerwowałam. Jakoś przeżyję. Wsiadając do samochodu, ruszyliśmy w stronę jego domu. Dojechaliśmy w zaledwie dwie godziny, bo swój dom rodzinny miał blisko. Na miejscu widziałam jego samochód i pewnie Olki. Wychodząc z samochodu, pokierowałam się w stronę drzwi. Otwierając je, wszystkie wspomnienia wróciły. Już chciałam stamtąd wyjść, ale Mariusz mnie przytrzymał. Seba, Ola, Ewelina i Kasper siedzieli w salonie, pewnie czekając na nas. Seba widząc nas, od razu wstał, kierując nas w stronę pokoju, gdzie będziemy nocować. Jak przechodził koło mnie, to poczułam jego słodki zapach. Cholera, nie mogłam tak o nim myśleć. Byłam z Mariuszem. Wchodząc do pokoju, położyłam na ziemi moją torbę.
-Jak się rozgościcie, to zejdźcie na dół. Pomożecie mi trochę.
Powiedział Seba, uśmiechając się szeroko do nas. Pokiwałam głową na jego słowa, a następnie rzuciłam się na łóżko. Nie chciałam się rozpakowywać, bo przecież jutro przyjeżdżamy.. Kiedy Mariusz wziął prysznic, zeszliśmy na dół, pomagając Sebowi przygotowując drobne przekąski, jak i alkohol rozstawialiśmy po stolikach. Już się bałam tej nocy..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)